1/72 GBU-43/B MOAB

Eduard – 672160

 

W zasadzie to trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to waloryzacja, czy indywidualny model. Bo mamuśkę wszystkich bomb Eduard zaoferował wraz z podstawką, czyli platformą transportową. I to niebagatelną, bo cała góra blach, jaką znajdziemy w zestawie to w zasadzie wyłącznie jej elementy konstrukcyjne.

 

 

I ta podstawa to w sumie pięc sporych arkuszy fototrawionych. Choć oczywiście zawarte w nich elementy nie są ultra finezyjne – blacha jest jednak najlepszym materiałem do ich odtworzenia, bo to głownie różne płaskowniki, ceowniki, kątowniki i inne podłużnice

Montaż opisuje czytelna instrukcja. A konstrukcja wydaje się być całkiem mądrze rozwiązana i przyjazna zarówno dla tych, którzy blachy wolą sklejać, jak i wybierających lutowanie

No dobra, a sama bomba? Dostajemy ją w formie kilku odlewów żywicznych, w tym dość ciężkiego kloca stanowiącego jej kadłub. Detali natomiast jest nie za wiele

Odlewy z bliska wyglądają bardzo ładnie – nie ma szwów, przesunięć, bąbli – wszystko choć delikatne to bardzo wyraźne i ostre – jak w najlepszych żywicach

Mam jednak pewną wątpliwość odnośnie tych największych elementów. Dokładna ich lustracja pozwala stwierdzić, ze odlane są na niezmiennie świetnym poziomie, powierzchnia jest idealna. Ale jednocześnie widać coś, co wygląda jak niezliczona ilość bąbelków powietrza tuż pod powierzchnią. Innymi słowy – piana. Niby nie trzeba tu nic szlifować, wiec co za problem. Jednocześnie naciąłem lekko jedną z kostek wlewowych i cięcie nie ujawniło porowatej struktury. może to tylko barwnik żywicy tak wygląda? albo zastosowali w Eduardzie jakiś wypełniacz.. Sam nie wiem co o tym sądzić

Całość uzupełnia kalkomania. taka bardziej dla picu, niż bardzo potrzebna, ale jest

KFS