1/72 Fairey Barracuda Mk.II

Home Fleet

Special Hobby – SH72306

 

Nie, to nie jest wznowienie modelu z ubiegłego wieku. Bo Barracudę SH już miało w ofercie. Nie jest to też zupełnie nowoczesny model, taki jak trzydwójkowy tempest, którego opisywałem niedawno. Ale o szortranowym piętnie na tym modelu będzie za chwilę. Zacznę bowiem od drobnej uwagi na temat pudełka. Bo jest ono typowe dla obecnych wypustów SH, przy czym zdobi jest dokładnie taka sama ilustracja, jaką znaleźć można na wieczku pudełka z modelem Barracudy w 1/48. Coć to w sumie bardziej uwaga dla poszukiwaczy tego drugiego modelu, ale w sklepach, które posługują się samymi boxartami trzeba uważać..

No dobra, boxart boxartem, zajrzyjmy do wnętrza pudełka. Znajdziemy w nim oczywiście odlane z szarego plastiku ramki (plus jedną przeźroczystą), arkusz kalkomanii oraz instrukcję montażu. Brak jest natomiast jakichkolwiek ‘multimediów’. Nie ma ano blaszki, ani jakichś żywicznych drobiazgów. A przydałyby się

Mamy zatem trzy szare wypraski i jedną przeźroczystą z oszkleniem. I tu ciekawa sprawa, bo jak wspomniałem model jest taki pół na pół. Trochę szortran, bo elementy do dwóch ramek, tych z kadłubem i skrzydłami, były robione ręcznie. Szyli po staremu. Tymczasem ramka trzecia, z różną drobnicą powstała ewidentnie w całości maszynowo – od projektu komputerowego po drążenie formy na frezarce CNC. CO do oszklenia pewności nie mam, ale też chyba ‘z ręki’ robione

I trę analogową proweniencję widać z bliska. Linie podziału są owszem delikatne, ale nie do końca tak ostre, jak w wielkoseryjnych modelach ostre być potrafią. Detale miejscami też nie grzeszą wyrazistością. Niefajne to o tyle, że jedna sporo drobnicy znajduje się na ramkach , do których elementy robione były ręcznie

Szczególnie zwraca to uwagę w przypadku foteli, dla których przydała by się jakaś niewielka choćby blaszka z pasami, ewentualnie żywiczny zamiennik

Żywiczny zamiennik przydałby się również dla rur wydechowych. Bo te choć umieszczone na wyprasce ‘cyfrowej’, idealne nie są. Mało tego, można czuć się zawiedzionym przyglądając im się z bliska. Umieszczone są bowiem po zewnętrznej stronie ramki – u Eduarda to wróżba gotowych otworów w rurach, o odpowiednim kształcie. Ale nie tutaj.  Poza tym jest jednak OK. Detale w ramce z drobnicą może nie są najbardziej filigranowe, ale detale są równe, ostre, wyraźne.

Oszklenie jest przejrzyste i bez zniekształceń. I nawet dość cienkie, choć całe moim zdaniem wymaga przepolerowania dla lepszego wyglądu

Kalkomania dołączona do modelu jest wydrukowana (a jakże – przez eduarda) całkiem przyzwoicie. Choć godło, które znajdziemy jednak takie mało finezyjne jest jednak. Płaskie

Arkusz jest niemały głownie za sprawą licznych napisów eksploatacyjnych. Producent proponował bowiem jedynie dwa warianty oznakowania (bo samo malowanie już jest jednakie)

Skoro już przy instrukcji jesteśmy, to ponownie zauważyć trzeba sprytny, prosty a jednocześnie bardzo praktyczny zabieg polegający na pokolorowaniu w niej powierzchni, które trzeba pomalować na danym etapie prac. Pokolorowania barwą zbliżoną do tej, której trzeba użyć.