1:72 IBG Bergepanzer III

German Armored Recovery Vehicle

IBG – 72059

IBG ma zdecydowane ambicje zostania liderem w dziedzinie modeli pojazdów w skali niewielkiej. Ambicje dość bliskie urzeczywistnienia, dodajmy. Ofertę mocno zdetalizowanych cudeniek rodzimy producent poszerza jednak ostatnio o proste w budowie modeliki składające się z niewielu części  pod hasłem „Easy Assembly”. Przeznaczenie takich zabawek może być wielorakie – albo jako starter dla kogoś zaczynającego przygodę z modelarstwem, albo sympatyczny przerywnik dla kogoś zmęczonego klejeniem miliona elementów, albo dla kolekcjonerów dla których liczy się ilość miniatur na półce. Sky is the limit. Z tej nowej kategorii, prostych, dających frajdę zabawek jest niniejsza miniatura niemieckiego wozu inżynieryjnego.

Tyle tytułem wstępu, zajmijmy się nową zabawką. Części zapakowane są w tekturowe pudełko z lakierowanym wierzchem, w stylu typowym dla producenta, okraszonym ładnym obrazkiem przedstawiającym pojazd w otoczeniu zmarzniętych (ale i tak złych) niemieckich żołnierzy.

Wewnątrz znajdujemy (to chyba właściwe słowo) instrukcję, woreczek z częściami, arkusz kalkomanii i duuuużo powietrza w skali.

Sama miniatura jest wbrew pozorom dość mocno zdetalizowana, części ulokowane są aż na pięciu ramkach. Gwoli formalności mogę nadmienić że nie ma tu nadlewek, przesunięć formy, zaklęśnięć tworzywa. Pod względem warsztatowym totalnie nudna perfekcja 🙂

Części kadłuba i skrzyni ładunkowej (czy jak to nazwać…).

Układ jezdny (odlany w jednym kawałku)

Elementy dźwigu.

Malutka ramka zawierająca reflektory i kilka części wyposażenia.

Całości dopełnia pokaźny arkusz kalkomanii, na którym znajdują się tylko trzy złe krzyże.

Nie zabrakło rzecz jasna instrukcji

Gdy zacznie się dokładnie przeglądać ramki, szybko można dojść do wniosku, że jedynym dużym uproszczeniem modelu jest układ jezdny. Cały bieg gąsienic jest jednym elementem, odlanym razem z kołami. Rzecz jasna, mocno rażą monolity kół jezdnych oraz potwornie wyglądające koła napędowe. Trzeba będzie trochę pokombinować cieniami podczas malowania tych ostatnich żeby wyglądały lepiej. Zęby gąsienic są za to tam gdzie trzeba. Zewnętrzna strona gąsienic będzie za to wymagała sporo pracy pilnikiem zanim zacznie przypominać oryginał…

Wanna kadłuba jest elementem wykonanym w technologii formy suwakowej, i aż do znudzenia przypomina że IBG ma tą technologię w małym palcu. Piękny filigranowy element. Duże brawa!

Całkiem fajnie prezentują się elementy skrzyni, mają zaznaczone deskowanie, ale bez faktury drewna, która w tej skali była by trudna do właściwego odwzorowania.

Tu przy okazji rzut oka na zapasowe koła jezdne. Akurat one mogły być zrobione jako podwójne. Wielka szkoda.

I elementy dźwigu. Bardzo ładne, cieniutkie. Jeden się nawet złamał…

Instrukcja jest taka jak w każdym modelu IBG (czyli dość brzydka). Schemat montażu to tradycyjne szare, niewyraźne rendery. Rysunki w rzucie aksonometrycznym są o niebo lepsze (tutaj moim zdaniem palmę pierwszeństwa od zawsze dzierży Tamiya). Ostatnia strona instrukcji to schemat malowania. O ile samo malowanie jest atrakcyjne i kolorowe, to sam schemat jest paskudny przeokropnie. Strasznie rozmyty i niewyraźny.

Reasumując, mimo kilku minusów jest to ładna miniaturka ciekawego pojazdu. Zastosowane uproszczenia mogą trochę kłuć w oczy. Można się z nimi pogodzić i zignorować. Można przeszczepić układ jezdny z innego modelu, można dorobić go własnoręcznie. Można wszystko. Sky is the limit.

 

Michał Błachuta