1/72 Avia B-534 early series

Dual Combo Profi pack

Eduard –  70103

 

Eduard robi też miniatury co prawda mniej mejnstrimowe, ale za to z plusem za czechosłowackie malowanie. Ot taki lokalny patriotyzm, zrozumiały dla każdego współmodelarza. No i jednym z takich modeli z plusem właśnie jest Awia B-534. Natrzaskali tego w rożnych skalach i róznych odmianach, a teraz pakują w różnych konfiguracjach. Najnowsza z nich to dual combo z wczesnymi Aviami w 1/72. Tak więc na boxarcie są namalowane dwa samioloty i tym razem nie musi znajdować się tam adnotacja, że zestaw zawiera części do zbudowania jednego modelu. Bo zawiera częsci do zbudowania dwóch modeli, choć nie dwóch identycznych

Nie są to dwa jednakowe modele, bo różnią się uzbrojeniem. A w konsekwencji kadłubami. Zacznijmy jednak od tego co jest zduplikowane. Ramka z detalami miniatury jest uniwersalna i wspólna dla wszystkich mutacji Avii

 

Podwójna w zestawie jest też ramka z płatami

Nie inaczej jest z charakterystyczną ramką zawierającą elementy przeźroczyste. To ponownie uniwersalna wypraska, a w tym przypadku interesować będzie tylko najmniejsza w niej część, czyli wiatrochron

 

Każdy z modeli ma jednak inną ramkę z kadłubem. Różnice sprowadzają się do uzbrojenia, gdzie w jednym wariancie wszystkie cztery karabiny są zamontowane w kadłubie, a w drugim dwa z nich znajdują się w naskrzydłowych zasobnikach – będących kolejnym z detali w wyprasce

Dalej mamy zdublowaną blaszkę fototrawioną z niewielką ilością detali. Część z nich jest kolorowana, i uczciwie przyznać trzeba, że o ile pasy są średnie, to tablica jest jedną z bardziej udanych u Eduarda

 

..choć nie wiem czy zegary na kalkomanii nie wyglądają jednak lepiej i nie mają tym samym większego potencjału i szans na wykorzystanie

 

W ogóle ta drukowana w Czechach kalkomania jest na naprawdę wysokim poziomie

..choć za swego rodzaju wadę można uznać to, że wszystkie nalepki, łącznie z napisami eksploatacyjnymi znajdują się na jednym, wspólnym arkuszu

 

Podobnie wspólne dla obydwu samolotów są maski – zarówno do zabezpieczenia oszklenia jak i do malowania niektórych powierzchni

Na koniec wracając do plastiku.. Linie podziału delikatne, detale filigranowe. Choć nie wszystkie. Fotel pilota jest groteskowy. ładnie oddane są powierzchnie kryte szmatą. A na oponkach jest nawet logo ich producenta. Pewnie można by grymasić na lufy odlane w rynnach na bokach kadłuba, a nie w formie osobnych elementów. Ale sprawnie pomalowane też powinny wyglądać dobrze. Tu raczej pomyśleć trzeba o jakimś metalowym zamienniku luf w karabinach montowanych na skrzydłach, bo już w wyprasce wyglądają jak by chciały się odłamać, a na etapie malowania zrobić to na pewno. Uwagę zwraca też wnętrze. Choć w tej skali zwykle jeśli nie pomijane, to wybitnie upraszczane, tu jest odpowiednio wyposażone. Co istotne tym bardziej, że w tej wersji samolot ma odkrytą kabinę