1/72 AMX-10 RCR

Model Miniature – RR123

 

W reklamie funkcjonuje ironiczne pojęcie „szczucia cycem”, czyli – eufemistycznie rzecz ujmując – promowania dowolnego towaru walorami kobiecej urody. W ten sposób zwiększana była m.in. atrakcyjność specyfików do weatheringu jednej z europejskich wytwórni. Podobną ekscytację zarówno wśród młodych chłopców, jak i u modelarzy z dużym stażem i zrzędliwymi żonami budzi fakt, że za wyroby firmy Model Miniature odpowiada młoda i całkiem atrakcyjna kobieta. Wspominam o tym wyłącznie dlatego, że nie rozumiem takiej formy promocji w sytuacji, gdy oferowane produkty wystarczająco wybijają się swoją jakością, by zostać zauważonymi i docenionymi bez takich ordynarnych trików. Repliki z Model Miniature są bowiem po prostu dobre. Za przykład niech posłuży miniatura opancerzonego samochodu rozpoznawczego AMX-10RC oraz zestaw figurek przedstawiających francuskich żołnierzy w oporządzeniu typowym dla ostatnich misji w Afganistanie czy Mali. Obydwa wydane zostały w skali 1:72, ponieważ właśnie ta podziałka stanowi domenę francuskiej manufaktury. Nie ogranicza się jednak do produkcji żywicznych modeli pojazdów. W ofercie znajdziemy też płyty DVD z dokumentacją zdjęciową.

 

AMX-10 RCR

To ciekawe, ale ta całkiem nowoczesna konstrukcja opancerzonego samochodu rozpoznawczego została oparta o kadłub nieco już archaicznego gąsienicowego transportera piechoty z początku lat 70. minionego wieku. Miłośnikom militariów polecam lekturę na temat tego wozu, zaś w tym miejscu skupmy się na jego miniaturze. 

W solidnym kartonie znajdziemy kilka woreczków strunowych z elementami niezbędnymi do złożenia pojazdu, a także figurkę francuskiego żołnierza (wedle mojej wiedzy, współczesnego huzara). Jakość odlewów w zasadzie nie budzi kontrowersji – są dobre. Bez szału, ale również bez wad. Skupmy się zatem na konstrukcji repliki. Na uwagę zasługuje już sama budowa kadłuba.

To w sumie dość nietypowe dla modeli żywicznych w skali 1:72, ale bryła pojazdu jest pusta. Osobno odlana podłoga oraz otwarte włazy dają możliwość dowolnej waloryzacji całego wnętrza – zarówno przedziału bojowego, jak i komory silnika. Jednocześnie bez problemu można zbudować miniaturę sylwetkową, bez eksponowania jej środka. Wnętrze wieży również pozostaje puste, choć tu można dostrzec pewne uproszczenia. Nie wpływają one jednak na jakość detali zewnętrznych.

Układ jezdny i różne detale nie odstają poziomem wykonania. Na uwagę zasługuje konstrukcja zawieszenia. Koła zostały odlane wraz z wahaczami, co pozwala na montaż podwozia w dowolnej konfiguracji, a przy tym sprawia, iż cała konstrukcja jest stosunkowo odporna na uszkodzenia.

Słabym punktem miniatury jest lufa. Co prawda producent chełpi się precyzją wydrukowanego na podstawie projektu 3D hamulca wylotowego, ale specyfika odlewu zepsuła efekt. Zbyt finezyjna końcówka lufy szybko zdewastowała silikonową formę. Otrzymujemy więc ładny detal w odlewie napiętnowanym wszelkimi ułomnościami technologii. Stosunkowo najmniejszym problemem jest tu skrzywienie całego elementu.

Dołączoną do zestawu figurkę należy określić jako całkiem udaną. Nie jest to oszałamiająca jakość, jaką potrafią zaskoczyć rzeźbiarze z Polski i Azji, ale zdecydowanie plasuje się na górnej półce w kwestii rzeźby i odwzorowania szczegółów.

..a skoro o figurkach mowa…

FRENCH SOLDIERS (AFGHAN AND MALIAN WAR)

Jak wspominałem, Model Miniature nie poprzestaje na oferowaniu pojazdów w skali, ale proponuje też figurki żołnierzy, które można zaadoptować na potrzeby winiety lub dioramy. Naturalnym dodatkiem do AMX-10RC wydaje się być zestaw konnych piechurów bez koni, czyli współczesnych francuskich szaserów.

W pakiecie znajdujemy cztery postacie. Pozycje mniej lub bardziej bojowe poszerzają możliwości użycia ich w różnorakich aranżacjach. Jeśli chodzi o detale, trzeba przyznać, że te malutkie figurki sprawiają bardzo pozytywne wrażenie. Owszem, dają się dostrzec pewne uproszczenia w rzeźbie, ale mimo to efekt finalny plasuje je powyżej średniej.

To, co wypada słabiej, to podkreślana przez producenta obecność repliki niewielkiego drona. Prawdę powiedziawszy, łatwiej byłoby zrobić go od podstaw niż obrabiać elementy żywiczne. Nie jest to oczywiście krytyka koncepcji – po prostu nawet w kontekście dość prymitywnej konstrukcji ograniczenia technologii odlewów żywicznych sprawiają, że takiego drobiazgu nie sposób solidnie odtworzyć w skali. Przy okazji, żołnierz odpowiedzialny za obsługę tej maszyny jest najsłabszą figurką z kompletu.

Wspominałem też o dokumentacji.

 

‘AMX-10 RC in details’ DVD

To rzecz warta uwagi, ponieważ na krążku DVD otrzymujemy pakiet folderów z mnóstwem zdjęć. Tyleż pomocnych, iż większość z nich służyła za dokumentację do budowy wzoru modelu AMX-10. Co warto podkreślić, wybór fotogramów nie jest tendencyjny. Na ich podstawie można śmiało znaleźć pole do waloryzacji, zwiększających szanse wygranej na konkursach i festiwalach modelarskich.