1:700  German Großes Torpedoboot G-39 1916

Flyhawk Model FH1309

 

Flyhawk jest firmą słynącą, szczególnie ostatnimi czasy, z modeli okrętów w nikczemnej skali 1/700. Prócz tego chiński producent może się poszczycić palmą pierwszeństwa w dziedzinie wykorzystywania wielodzielnych form suwakowych z oszałamiającymi efektami (choć nie bez dumy przyznaję że ostatnio po piętach depcze Flyhawkowi nasze rodzime IBG).

Prezentowany model nie jest nowy, to po prostu opakowany w nowe pudełko dodatek do limitowanej wersji SMS Lutzow. Znaczy się zestaw ma już kilka lat i jest niestety pozbawiony części fototrawionych (ten dołączony do krążownika miał fototrawione relingi, osłony śrub napędowych i parę innych ładnych detali). Co nie ujmuje uroku reszcie miniaturki szczególnie że wspomniana blacha jest dostępna jako osobny zestaw. Swego rodzaju ciekawostką jest fakt że na oficjalnej stronie producenta o tym zestawie nie ma żadnej wzmianki!

Do pudełka wracając – jest nieduże, nie porywa boxartem i w zasadzie tyle wystarczy na ten temat.

A nie, nie wystarczy, bo na odwrocie pudełka jest instrukcja montażu i tabela z potrzebnymi do pomalowania zabawki farbami. Schemat zaś jest jedynie na froncie pudełka…

Wewnątrz znajdziemy woreczek z jedną ramką, owinięte gąbką elementy kadłuba i arkusik kalkomanii.

Ramka stanowiąca największą część zestawu upstrzona jest mikroskopijnymi detalami.

Na kadłub zaś składają się trzy niepozorne na pierwszy rzut oka kawałki plastiku.

Które na drugi rzut oka okazują się całkiem rewelacyjną perełką. Na burtach odwzorowano podział blach poszycia, okapniki bulajów i polery na burtach.

Pokład za to ma finezyjne szyny torów minowych, świetliki maszynowni, tym podobne ustrojstwa.

Reszta części oczywiście nie ustępuje kadłubowi. Mamy tu i ładne łodzie ratunkowe, i puste w środku kominy.

Delikatne maszty z cieniutkimi rejkami, nieco zbyt delikatnymi, bo jak widać łatwymi do uszkodzenia, nie wiem czy to wada…

No i coś co mnie rozbroiło – czyli nawiewniki w których nie trzeba nawiercać otworów! Pięknie!

Wspomniany arkusik kalkomanii za to zupełnie nie oszałamia, bo zawiera jedynie bandery – w dwóch wersjach. Wydrukowane ostro i wyraźnie, mimo mikrych rozmiarów. Nota bene – te „rozwiane wiatrem” dołączane do niemal każdego modelu okrętu przez niemal wszystkie firmy są jak zawsze bardzo nieładne.

Uroczy modelik, mogący być bądź sympatyczną zabawką do pomalowania w kilka wieczorów, bądź po uzupełnieniu o fototrawioną biżuterię porządnym modelem redukcyjnym. Panowie z Flyhawk – więcej takich planktonów!!!

Michał Błachuta