1/48 Fokker Dr. I

Eduard – 8162

 

Model nie młody, bo ma bez mała dziesięć lat, ale to wznowienie jednak cieszy. Po pierwsze dlatego, że już od dłuższego czasu ta miniatura była dostępna wyłącznie z drugiej ręki. Jakiś czas temu mignęła też łikendowa edycja, ale prócz skromnego wyboru malowań pewnym problemem były blaszki. Edek wypuścił zestaw do łikenda, który kosztował więcej niż sam model. Choć przesadnie bogaty nie była. Ale generalnie to wznowienie cieszy, bo to model, który próbie czasu się nie poddaje, a poza tym jest miniaturą fajnego samolotu. I fajną miniaturą.

Ten nieduży model niedużego samolotu mieści się na trzech szarych wypraskach. Czyli zupełnie na bogato

Do tego mamy słusznych rozmiarów blaszkę. Choć zawiera ona przede wszystkim waloryzacje karabinów

Mamy w niej też pare kolorowych detali, choć jak to kolorowe detale u eduarda – szału nie ma. Choć cieniowane pasy wyglądają nie najgorzej (tylko jak to powyginać ładnie, żeby przy okazji nie odpryskiwała farba to nie odkryłem jeszcze sposobu)

Całkiem okazała jest również kalkomania dołączona do zestawu

..ale trudno, by była mniejsza w sytuacji, gdy producent oferuje aż sześc rożnych malowań (w tym oczywisty klasyk – samolot czerwonego barona):

Zestaw uzupełniony jest o niewielki arkusik masek. Moim zdaniem trochę na siłę. Szczególnie że większą jego cześć zajmują pasy. Rzecz nie na tytle skomplikowana, by problem stanowiło ich samodzielne wycięcie. W dodatku rozsądnie byłoby maskować odwrotnie, niż w sposób zaproponowany przez Eduarda. A zupełnie osobną kwestią jest to, że owe pasy na ogon są także w formie kalkomanii.

No i na koniec – kilka zdjęć z bliska. Ten model mimo wieku naprawdę wciąż trzyma standardy. Bardzo ładne jest poszycie, niebrzydki jest silnik, detale filigranowe. Nieco gorzej na tym tle wypada fotel, ale cóż, nie można mieć wszystkiego

KFS