1:35 TKS Crew #1

Scibor Monstrous Miniatures – 35HM0033

 

Nie, to nie jest tak, że zrobiłem nieostrą fotografię – figurka jest spakowana w blister mocno nieprzeźroczysty

Ale po kolei. Scibor Monstrous Miniatures to manufaktura założona wiele lat temu przez Ścibora Teleszyńskiego – znakomitego rzeźbiarza. Kojarzona w olbrzymiej mierze z tematyką fantasy, osobliwie z krasnoludami w rozmiarze ~28mm (o nich z resztą również, niebawem). Od czasu do czasu jednak autor sięga po tematy mniej fikcyjne, rzeźbiąc żołnierzy z okresu drugiej wojny światowej. Dodajmy, że wyłącznie polskich, ale za to w różnych skalach. Ponieważ po sąsiedzku omawiałem miniaturę TKSa z IBG, to dość naturalnym będzie rozpoczęcie spotkania ze Scibor Miniatures od załoganta do tegoż właśnie pojazdu. Choć może zagrać obok dowolnego innego polskiego sprzętu wrześniowego, bo w jakiś szczególny sposób nie jest dopasowany do konkretnego modelu – ot stojący, wspierający się z lekka na czymś pancerniak

Figurka odlana bez mała w jednym kawałku – osobno jest jedynie prawe ramię. Sam odlew zupełnie przyzwoitej jakości – przesunięcia formy są nieznaczne, a dostrzec daje się zaledwie jeden drobny bąbelek powietrza – w brodzie – a to jedno z takich miejsc, gdzie w co drugim modelu trafia się taka ułomność. Poza choć statyczna to całkiem ekspresyjna – bardzo fajnie wymodelowane są fałdy. Moje pewne wątpliwości budzi kształt kołnierza w kombinezonie, ale zakładam, że autor rzeźby ma na to kwity, skoro tak zrobił.

No i generalnie całość prezentuje się świetnie. Tylko że nie z bliska. Bo z bliska wychodzą rzeczy mniej fajne. Rzeźba wygląda trochę jak szkic – w wielu miejscach są ślady po narzędziu, detale nie są wykończone, powierzchnie niewyczyszczone (no odcisk palca na berecie to z jednej strony sprawa na dwa muśnięcia gąbką ścierną, ale jednak – jak tak można?).

Ja zdaję sobie sprawę, że to wszystko zupełnie nie przeszkadza, a wręcz bywa pożądane w typowej rzeźbie przeznaczonej do prezentacji w galeriach i muzeach. Ale jednak takie impresjonistyczne podejście słabo sprawdza się w miniaturach. Abstrahując od kwestii czysto estetycznych, to tego typu rzeczy naprawdę nie ułatwiają malowania, szczególnie gdy chce się nakładać cienkie warstwy akrylowego laserunku. Wielka zatem szkoda, że wzór nie został pozbawiony tych – nazwijmy to – artystycznych środków wyrazu.

..bo ogólnie rzecz ujmując sama postać jest naprawdę bardzo fajna. Z drugiej strony może nie każdemu takie rzeczy przeszkadzają. Ale ja akurat zwracam na to uwagę.

Nawiasem mówiąc, powyższa figurka tworzy zupełnie fajny duet z postacią polskiego asa wojsk pancernych – Edmunda Romana Orlika – również dostępnego w ofercie Scibor Monstrous Miniatures

 

KFS