1/35 “Children of Budapest”

Semovente – budowa

 

Węgry ’45 to modelarsko bardzo inspirujący temat. Przy tym kojarzy się albo z ówczesnymi nowinkami niemieckiej myśli technicznej, albo z tymiż samymi w formie wraków z inskrypcjami namalowanymi przez sowieckich zdobywców. Biorąc na warsztat madziarski temat postanowiłem podejść do sprawy odrobinę przekornie. Owszem, wrak, owszem niemieckiego pojazdu. Ale niemieckiego tylko za sprawą użytkownika. Wybrałem, bowiem model włoskiego działa samobieżnego Semovente M40/75. Dodatkowo, w pewnym sensie miał on się stać mistrzem drugiego planu. Przedstawiać miał wóz z jednostki policyjnej, porzucony w Budapeszcie, a wykorzystany jako tło do miłych rodzinnych fotografii pamiątkowych.

Model Tamiya ma już bez mała czterdzieści lat. Mimo to wciąż jest to całkiem udany punkt wyjścia do zbudowania nienajgorszej miniatury. Podobnie zresztą uznał producent, reanimując nie tak dawno ten zestaw poprzez poprawę jednego z błędów merytorycznych oraz dodanie dwóch niewielkich ramek z gąsienicami i innymi detalami. Mnie jednak nie było to potrzebne, wiec wybrałem rozwiązanie ekonomiczne, czyli protoplastę, z paskudnymi gąsienicami w formie pasków. Te ostatnie nie były mi jednak potrzebne, ponieważ pojazd ze zdjęcia był ich pozbawiony.

Wzorowanie się na konkretnych fotografiach ma jednak tę wadę, że czasem zmusza do dodatkowej pracy. Nie inaczej było w tym przypadku. Ponieważ widać wyraźnie, iż otwarta jest przynajmniej jedna z połówek włazu, było to jednoznaczne z koniecznością położenia większej atencji na wnętrze. Co prawda producent przewidział jego główne elementy, ale jednak miejscami nazbyt uproszczone. Zacząłem, zatem od odrobiny skraczyku

BUDOWA

W pierwszej kolejności zmodyfikowałem ścianę ogniową. Oryginalna część była moim zdaniem nazbyt uproszczona

Uznałem, ze najmniej kłopotliwe będzie zrobienie jej od nowa. Samą ścianę wyciąłem z płytki 1mm. Odcięty fragment silnika przykleiłem do kostki z polistyrenu imitującej jego blok

Z różnych profili polistyrenowych oraz zbędnych części z magazynku wydłubałem detale.

 

Modyfikacji wymagała szafka na amunicję. W opuszczanym pojeździe musiała być pusta. Musiałem zatem ją nawiercić

Fakturę siedziskom nadałem im za pomocą skalpela i pilnika, po czym wygładziłem malując cienkim klejem. Wszystkie elementy zamontowałem we wnętrzu. Umieściłem w nim też kawałki folii aluminiowej i polistyrenu imitujące różne śmieci; podkreślając tym samym, ze pojazd był opuszczony i rozszabrowany

Uporawszy się z wanna mogłem zabrać się za nadbudówkę. Jej tylna ściana w modelu była wyjątkowo fatalna.

 

Po zaszpachlowaniu olbrzymich śladów po wypychaczach dorobiłem detale wyposażenia. Posłużyłem się polistyrenem oraz różnymi elementami ze złomowiska modelarskiego

 

Dość groteskowo wyglądał także peryskop kierowcy. W miejsce oryginalnego elementu wkleiłem przeźroczysty detal będący pozostałością po jakimś panzerze

Prace nad przednią płytą również musiałem zacząć od szpachlowania dziur po wypychaczach. Tak jak uprzednio użyłem czarnego kleju cyjanoakrylowego. Potem z polistyrenu zrobiłem imitację mechanizmu otwierania przedniego wizjera

Po sklejeniu działa odciąłem plastikową lufę i wymieniłem ją na produkt RB model

Dorobiłem też imitację mechanizmu manipulowania działem, po czym całość dopasowałem do kadłuba

Aby móc kontynuować prace musiałem pomalować wnętrze pojazdu. Zacząłem od podkładu z czarnej i rdzawobrązowej Tamiyi

 

Następnie naniosłem płyn worn effect z AK, a gdy wysechł pomalowałem wnętrze wodorozcieńczalną akrylową farbą dedykowaną wnętrzom niemieckich pojazdów. Bardziej eksponowane powierzchnie rozjaśniłem białym lifecolorem

 

Gdy farby wyschły, zgodnie z instrukcją zmoczyłem powierzchnie i twardym pędzelkiem zrobiłem imitacje przetrać i zadrapań

Elementy wnętrza (silnik, siedziska oraz śmieci) pokolorowałem akrylami Vallejo

 

Detale podkreśliłem specyfikami AK do łosza- malowane białą farba płynem do wnętrz pojazdów, pozostałe – płynem ciemno brązowym

Poprawiłem niektóre obicia i dodałem nowe dedykowaną farbą. Niektóre krawędzie elementów w naturalnym metalu rozświetliłem srebrną farbą

Jednym ze wspomnianych we wstępie błędów są żaluzje w płycie nadsilnikowej. W nowej edycji Tamiya poprawiła ich kierunek, natomiast pierwotnie były one zorientowane w sposób charakterystyczny dla późniejszej wersji rozwojowej Semovente.

Po usunięciu oryginalnych żaluzji wyskraczowałem ich imitację z paska polistyrenowego 0.25x2mm
Tym samym materiałem wypełniłem/zaszpachlowałem zbędne zagłębienia w kadłubie 

Frezem pocieniłem tez błotniki, aby łatwiej było potem wykonać imitacje ich uszkodzeń

Tak przygotowaną górną część kadłuba mogłem przykleić do uprzednio ukończonej sekcji

Dopiero na tym etapie mogłem dorobić imitację mocowań sprzętu radiowego i innych instalacji. Dodając pourywane przewody podkreśliłem to, iż całe wyposażenie zostało wymontowane

Na tym etapie mogłem przykleić nadbudówkę. Wnętrze pojazdu było gotowe.

 

Mając gotową bryłę mogłem poszpachlować jej ułomności. Do tego celu użyłem polistyrenu i kleju CA

Prace nad układem jezdnym zacząłem od pocięcia i przerobienia jednego z wózków, tak, by móc go zamontować w dowolnym położeniu

Montaż elementów podwozia był pracochłonny, ponieważ każdy z detali wymagał szlifowania i obróbki

Finalizując etap budowy zabrałem się za detale, poprawiając niektóre z nich. Ponadto z polistyrenu i resztek różnych fototrawionek zrobiłem mocowania narzędzi oraz lewarka

Dokończywszy prace nad detalami mogłem zabrać się za zniszczenie błotników. Pogiąłem je szczypcami, a tam, gdzie plastik się połamał, zaszpachlowałem go cyjanoakrylem

Niektóre powierzchnie dolnej części wanny pokryłem pastą Vallejo, która miała imitować niewielki ilości zaschniętego błota 

Model był gotowy do malowania

KFS