1/35 Carro Armato L35/c (C.V.33/II Serie)

fitted with the Swiss Solothurn S-18 1100 20mm anti-tank gun

Bronco  CB35049

 

Kilka lat temu Bronco z sobie tylko znanych powodów  weszło w temat włoskich tankietek C.V.3. To takie zabawne karaluchy, niewiele większe od naszych tekaesów, a szkaradne jak wszystkie włoskie pojazdy pancerne z okresu drugiej wojny światowej. W każdym razie na przestrzeni lat pojawiło się kilka różnych wariantów tego modelu. Chyba jak dotychczas ostatnim jest wersja L35, znana z dzielnych bojów w Afryce Północnej. Wróćmy jednak do samej miniatury. Pudełko ma typowy dla chińskiego producenta format. Ta standaryzacja niejednokrotnie powoduje, że we wnętrzu jest więcej powietrza niż plastiku, ale nie w tym przypadku. Tym większe to zaskoczenie, gdy zdamy sobie sprawę z gabarytów modelu. Oraz z tego, że tym razem nie ma w komplecie elementów wnętrza.

 

Dołączona do zestawu instrukcja jest niezwykle przejrzysta i czytelna. I na pierwszy rzut oka zdaje się całkiem sensownie podpowiadać kolejność budowy.

 

Zaproponowane są dwa schematy malowania, dla dwóch wariantów konstrukcyjnych – różniących się drobiazgami.

 

Pudełko wypełnione jest jednak przede wszystkim wypraskami. Pięć z nich (w tym jedna zdublowana) odlanych zostało z beżowo-żółtego polistyrenu.

 

Prócz tego otrzymujemy niewielką ramkę przeźroczystą z kloszami reflektorów oraz super-minimalistyczną blaszkę fototrawioną.

 

Arkusik z kalkomaniami zawiera kilka oznaczeń oraz komplet małych cyfr dających sporą swobodę w wyborze malowania.

 

Z bliska wszystko wygląda bardzo ładnie, ale do tego Bronco już przyzwyczaiło. Detale są ostre i wyraźne, brak ułomności typowych dla wielu miniatur z kitaju. Wypychacze umiejscowione przemyślanie.

Dziwi jedynie, że producent poskąpił detali do przedziału bojowego. Z drugiej strony, wetknięta w niewielki właz figurka powinna skutecznie zasłonić tę pustkę.