1/32 OS2U KINGFISHER

Kitty Hawk – KH32016

 

Jak ktoś nie jest zaznajomiony z tym samolotem, to po obrazku oraz gabarycie pudła z modelem spodziewa sie wielkiego amerykańskiego bydlaka dodatkowo powiększonego o wielki pływak. też amerykański. W rzeczywistości Vought OS2U Kingfisher (zimosmrodek) był niewielkim samolocikiem obserwacyjno zwiadowczym, napędzanym silnikiem od odkurzacza. gdyby nie katapulta, z której startował z pokładów okrętów, to pewnie miał by problem z samodzielnym wzniesieniem sie. zresztą sami obczajcie- szofer wygląda jak by siedział w jakiejś replice 1/10 z karuzeli w lunaparku:

 

Pudełko po otwarciu nie kipi elementami ( a w kityhołkach zwykle jest tak, ze jak sie wyjmie wypraski z kartonu, to potem nie wiadomo jak upchać je curik).
Części miniatury mieszczą się na pięciu szarych wypraskach

1. główne elementy kadłuba

 

2. płat

 

3. stateczniki i powierzchnie sterowe

 

4. podwozie

 

5. silnik i różne pizdryki, głownie do wnętrza

 

Wielgaśna szklarnia jest zapakowana w osobne solidne kartonowe puzderko (dobry zwyczaj po tym, jak w co drugim modelu KH szkło było popękane lub połamane).

 

Tutaj solidne zabezpieczenie jest nie do przecenienia, bo szkiełka są cieniutkie i delikatne

 

Fototrawiona blaszka jest afirmacją minimalizmu. większa częśc elementów to detale pasów – sprzączki, klamerki itd..

 

Odwrotnie jest w przypadku kalkomanii. Pomijam fakt, że siłą rzeczy wszelkie oznaczenia w 1/32 są duże, wiec musiały być wydrukowane na wielkiej płachcie. Na bogato jest bowiem ze schematami malowań (o nich za moment)

 

wydruk jak zwykle dobrej jakości, ostry, bez przesunięć ani innych temu podobnych wad

 

Na dodatkowym niewielkim arkusiku znajdziemy kalkomanie na tablice przyrządów oraz emblemat z kaczkom do jednego z malowań

 

Zwyczajowo instrukcja w formie książeczki, całkiem czytelna i oczywiście pełna błędów w numerkach

 

..a na wielkich rozkładówkach schematy malowania w liczbie sześciu! i całkiem zróznicowane, a przy tym ciekawe
OS2U-3, Naval Air Station Corpus, 1942
OS2U, VO-1 aboard USS Arizona (BB39), 1941
OS2U, VO-1 aboard USS Pennsylvania (BB38), 1940
OS2U-3, Soviet Union, based on ex-Italian light cruiser Milwaukee, 1944
OS2U-3, US Navy, 1941
OS2U, FN768, served in No.765 Sqn, Royal Navy, Sandbanks, 1943

 

Wróćmy jeszcze na moment do plastiku.. wygląda nie najgorzej. nie doszukałem się jamek skurczowych. wypychacze zwykle są rozsądnie umiejscowione. detale są całkiem wyraziste, choć moim zdaniem mogły by być nieco ostrzejsze

 

linie podziału i nitowania co prawda nie zachwycają jak te u Eduarda, ale dają radę. Przygotowując się do samodzielnego ponitowania modelu dokładniej przyjrzałem sie powierzchniom skrzydeł i odkryłem dość hecną rzecz. przynajmniej trzy powierzchnie skrzydeł (ponieważ składają się z połówek, to mamy cztery elementy) były pierwotnie ponitowane. Na jednym elemencie widać pozostałości niemal pełnej siatki nitowania, na pozostałych dwóch są drobne odcinki po 1-2 cm. zresztą w ogóle kombinowali przy matrycach, bo widać, ze w paru miejscach zaczęli polerować powierzchnie, ale szybko im przeszło

 

Nie do konca udana jest imitacja powierzchni krytych płótnem. Niby coś kombinowali, bo wręgi zanikają na końcówkach, ale zbyt wyraźnie odcinają się od powierzchni

 

Replika silnika jest dość udana, choć mam wrażenie, że niektórym detalom brakuje nieco wyrazistości

 

koła nie powalają finezją, ale mają za to imitacje ugięcia. brawo kityhołk!

 

Detali, które budzą pewien niedosyt jest więcej. Popychacze trymerów czy niektóre pokrywy paneli wyglądają jak by były powiększone z modelu w 1/48

 

Zresztą ogólnie mam takie wrażenie, jak by ten model oryginalnie był zaprojektowany w 48 a potem pantografowo powiększony do trzydwójki. I w tej mniejszej skali by wymiatał. a tak jest po prostu całkiem udaną miniaturą.

Jeśli chodzi o składalność, już po złożeniu na sucho kadłuba jest całkiem obiecująco

 

Potem też jest nie gorzej, choć na przykład niezbędne jest wzmocnienie połączenia kadłuba z pływakiem – w modelu nazbyt rachityczne.

 

Z niewielką ilością dodatków własnych oraz przy drobnych korektach schematu malowania można posklejać całkiem miłą miniaturę – do obejrzenia w galerii: