1/32 I-16 type 24

WWII Soviet Fighter

ICM – 32001

O ile sie nie mylę, to dotychczas miłośnicy skali 1/32 chcąc zbudować miniaturę I-16 to mieli do dyspozycji w zasadzie jedynie leciwego szorta ze Special Hobby. Leciwego z tych bardziej leciwych, i szortowego z tych bardziej szortowych. Innymi słowy – w zasadzie bazę do dość zaawansowanych prac. No to teraz wybór zaczyna sie powiększać, bo ICM z Ukrainy postanowiło zadebiutować w skali dla niedowidzących właśnie modelem iszaka. Nie dziwi to o tyle, że w ubiegłym roku ów producent wypuścił na rynek modele tego samolotu w skali 1/48. Nie dziwi w związku z tym również to, że elementy w zdecydowanej większości wyglądają jak pantografowo powiększone z mniejszej skali

Rozmieszczenie części nie jest jednakowe, bo tu mamy już trzy ramki. Choć raczej ze względu na gabaryt. Dodatkowo niektóre elementy w tej edycji są osobnymi detalami. Mniejsze różnice są już w przypadku wypraski przeźroczystej

I trzeba przyznać, że szkiełka są bardzo ładne – klarowne tarce zegarów w tablicy przyrządów, cienki i pozbawiony zniekształceń wiatrochron

A jak z bliska wyglądają elementy z szarego plastiku? Otóż zupełnie ładnie. Choć są i gorsze momenty. Na przykład silnik, który nie onieśmiela ilością detali. Nie szkodzi, w gotowym modelu jest doskonale schowany

Nieco mniej schowane są niektóre detale kabiny. I tu już nie jest fajnie, że są tak uproszczone (i widać, ze powiększone z projektu modelu w skali 1/48 bez żadnych modyfikacji)

Kółko ogonowe na pierwszy rzut oka też wydaje się niewystarczająco delikatne. Tu jednak upierać się będę że jest to sensowny kompromis miedzy finezją detalu a solidnością i trwałością całego elementu

W orygionale nie jest to samolot o wybujałej fakturze poszycia. Niemniej jednak to, co być powinno jest odtworzone. Różne okucia, imitacja ugięć szmaty na skrzydłach i powierzchniach sterowych. Może wszystko jest nieco przedobrzone i nazbyt wyraźne, ale nie na tyle, by nadawać całości karykaturalny sznyt (choć jest na granicy)

Mało wyszukane są też malowania. Większość schematów to zielona góra, niebieskoszary spód. A oznakowania dość sztandarowe

Mimo to arkusz kalkomanii mały nie jest. I to nie tylko ze względu na gabaryty samych znaczków

..i nie tylko niemały, ale też zupełnie dobrze wydrukowany.