1/72 U.S.M.C. in Vietnam circa 1965

7401 – Pegasus Hobbies

 

Kolejny zestaw Pegasusa i kolejny skok w czasoprzestrzeni. Po pierwszowojennych Francuzach przyszła pora na wietnamskich Amerykanów. Brzydkie jak zawsze w przypadku tego producenta pudełko od razu informuje nas, że chodzi o Amerykanów z oddziałów marines, którzy w Azji na gościnnych występach pojawili się około roku 1965. Poza tym na pudełku nie ma żadnych innych sensownych informacji o zawartości: ani diagramów wyprasek, ani tym bardziej schematu malowania. Chociaż za ten drugi można potraktować zdjęcie żołnierzyków na froncie (swoją drogą wykonanych koszmarnie).

W pudełku natomiast znajdują się dwie wypraski. Tym razem kolor tworzywa nawiązuje chyba do wietnamskiej dżungli. Z większej odległości wszystko prezentuje się nawet całkiem znośnie. Gorzej gdy zaczniemy się zawartości ramek przyglądać z bliska, o czym za chwilę. Samo tworzywo jest znacznie bardziej miękkie niż w innych zestawach Pegasusa. Trudno nawet określić jakie dokładnie. Coś jak naprawdę twarda guma. Wystarczy jednak nacisnąć jakiś mniejszy element, jak rękę, albo karabin, by przekonać się, że bliżej mu do winylu niż polistyrenu.

Natomiast w szczegółach jest już naprawdę źle. Kanały wlewowe są umieszczone w miejscach czasami absurdalnych i chyba niemożliwych do wyczyszczenia bez zniszczenia rzeźby wokół nich. Szwy po formach są dosłownie wszędzie i przechodzą w równie upierdliwych miejscach: przez twarze, detale ekwipunku, wzdłuż broni. Usuwanie tego będzie prawdziwym koszmarem. Pegasus nie byłby też sobą, gdyby nie dodał do zestawu kompletnie zbędnych i brzydkich podstawek.

Nawet nie chce mi się strzępić języka nad pozami i możliwym zastosowaniem tych figurek. Jedyny ratunek dla tego zestawu to wycięcie tej, czy owej postaci i skopiowanie jej w żywicy bez czyszczenia z felerów odlewu. Dopiero rzeźbienie w twardszym materiale może dać jakieś pozytywne rezultaty. Teraz tylko kilka zdjęć, by zobrazować całość problemu z jakim mamy do czynienia:

Oczywiście Pegasus poskąpił jakiejkolwiek instrukcji, a nawet rozpiski elementów, a więc trzeba zgadywać, która ręka jest od kogo, co w przeciwieństwie do ich wcześniejszych zestawów, nie jest takie proste.

Podsumowując: zestaw jest słaby. Głównie za sprawą tworzywa i jakości odlewu, która zapewnia mnóstwo pracy, bez żadnej gwarancji sukcesu. Tylko dla twardzieli.

Radek “Panzer” Rzeszotarski