1/72 T-34/85 SOVIET BATTLE TANK

PEGASUS HOBBIES – 7662

Kamil przedstawił niedawno recenzje dwóch zestawów tego producenta: BA-6 i BT-7. Pewne uwagi ogólne – szczególnie dotyczące zgrzebności opakowania i tego, co zawiera – są zdecydowanie uniwersalne. Po otwarciu pudełka można poczuć miłe ukłucie nostalgii za pięknymi latami 80-tymi. Otrzymujemy wrzucone luzem wypraski z paskudnego, zielonego plastiku, pozwalające na zbudowanie dwóch małych teciaków.

Do tego prosta, ręcznie rysowana instrukcja, zawierająca zresztą błędy (sugerowany odwrotny montaż jarzma armaty – na szczęście i tak da się je umieścić na swoim miejscu tylko w jeden, prawidłowy sposób) i pominięcie części elementów (rur wydechowych, zapasowych ogniw gąsienic). Na szczęście model jest na tyle prosty, że można go zbudować i bez instrukcji.

 Niestety, w pudełku nie znajdziemy kalkomanii, więc jeśli ktoś chce np. zbudować “Rudego 102”, musi radzić sobie sam…

Bliższa inspekcja poprawia nieco humor, bo poziom zdetalowania powierzchni jest całkiem przyzwoity. Nie jest to oczywiście klasa First to Fight, ale znajdziemy nity, imitacje siatek itp.

Moją uwagę przykuły dziwne zapadnięcia na zewnętrznych beczkach z paliwem. Wyglądają jak efekty traktowania wyprasek rozgrzanym w piecu pogrzebaczem (ech, znowu te lata 80-te i sposób na kręcące się śmigiełka!), ale jako że wygląda to identycznie na obydwu kompletach, obstawiam jednak jakąś awangardową próbę odtworzenia wgięć tychże.

Nietrudno zauważyć, że model nie zawiera pewnych drobnych, a ważnych z punktu widzenia “poważnego” modelarstwa elementów, takich jak  poręcze dla piechoty czy liny holownicze.

Układ jezdny to kolejny ukłon w stronę prostoty montażu. Gąsienice są odlane w jednym kawałku z wewnętrznymi tarczami kół, pozostaje tylko dokleić tarcze zewnętrzne. Wygląda to z boku całkiem nieźle, choć czy jest zgodne z prawdą historyczną – nie wiem. Z lektury artykułów o T-34 pozostał mi tylko mętlik i wiedza, że każda fabryka robiła wiele rzeczy po swojemu, nie wyłączając także różnych rodzajów kół.

Taki sposób montażu podwozia ma podstawową wadę – nie pozwala na wierne odtworzenie gąsienic. Dlatego wyglądają one tak jak wyglądają, niestety…

Dysponując czasem między śniadaniem a poranną kawą zabrałem się za składanie modelu. Zajęło mi to – bez niezbędnego szpachlowania – dokładnie 46 minut.

Podsumowując, wniosek jest podobny jak w przypadku poprzednio recenzowanych modeli tego producenta. Są to miniaturki skierowane do osób przedkładających prostotę montażu nad wierność i zdetalowanie, czyli, jak sądzę, dla graczy i młodych stażem modelarzy. Mimo to, modele te po zbudowaniu, wzbogaceniu o parę szczegółów i odpowiednim pomalowaniu na pewno będą wyglądały jak T-34. Bardziej wymagający modelarze mogą natomiast wybrać coś dla siebie z bogatej oferty modeli tego pojazdu w skali 1/72, obecnych na rynku.

Dla modeli Pegasusa, poza wargamingiem, widzę też kolejne ciekawe zastosowanie, czyli potencjalne pognębienie kogoś, kogo niespecjalnie lubimy. Jeśli posiada on potomstwo rodzaju męskiego, możemy obdarować je takim łatwo składalnym modelem np. na Dzień Dziecka, a jest szansa, że wciągnie go bagno tego hobby i będzie później dręczył rodzinę wyziewami chemii modelarskiej i ciągłymi żądaniami finansowymi.

                                                                                                                                                               Artur Osikowski