1/72 Sd.Kfz.231 8-rad

First to Fight – PL1939-065

Serii First to Fight przedstawiać chyba nie muszę – na dobre zadomowiła się – nie tylko w branży modelarskiej, ale i łorgejmingowej. Bo to jednak był sprytny pomysł, że stworzyć system bitewny, w którym pionkami będą nieco uproszczone, ale jednak modele w skali 1/72. Podobne przedsięwzięcia opierają się zazwyczaj na podziałkach 1/100, jak choćby opisywane przez Michała miniatury z serii Team Yankee. FtF jednak postawiło na bardziej popularna w modelarstwie podziałkę, i nie wiem, jak owe miniatury odbierają gracze, ale w świecie lepiaczy plastikowych zabawek politechnicznych są one przyjmowane całkiem pozytywnie. Nie tylko dlatego, że w ramach serii pojawiają się modele maszyn albo długo nieobecnych na rynku, albo nieobecnych w ogóle. Omawiany tutaj zestaw przedstawia ośmiokołowego Sd.Kfz 231, więc maszynę, która kilka odsłon już miała. Czy w związku z tym jest to ciekawa propozycja dla siedemdwójkowych WSPÓLMODELARZY (dlatego też makulaturę dla GRACZY załączaną do modelu pomijam milczeniem)?

Zatem może po kolei, jako że miniatura FtF po raz pierwszy tu gości: pudełko. Niezbyt sztywne, ale jednak chroni zawartość. Boxart atrakcyjny, wzornictwo ogólne już nie do końca, bo mam poczucie, że grafik, czy też zleceniodawca woli jak jest więcej niż mniej

Na rewersie opakowania mamy schemat malowania oraz.. instrukcję montażu. No dobra – nie jest to takie niespotykane. Model tez w sumie niezbyt skomplikowany. Ale jednak trzeba dużo optymizmu i wielkiej woli, bo określić ja mianem czytelnej

Jeszcze w kilkuelementowym TKSie to jako tako się sprawdzało, choć już robiło się miejscami gęsto

Z drugiej strony potrafi być jeszcze gorzej

No dobra, opakowanie i instrukcję mamy za sobą, zatem pora na zawartość pudełka – spakowaną w worek strunowy

Jak na prosty w montażu pionek mamy nawet sporo plastiku. Wszystko kryje się w trzech ramkach. Ich zawartość, w tym szczególnie dolna część kadłuba wraz z układem jezdnym pozwalają wysnuć przypuszczenie, że spodziewać się można kolejnych wariantów pojazdów na tym podwoziu – a było ich kilka przecież (choć zważywszy na tematykę kolekcji, wiele z nich pojawi się wyłącznie w formie aftermarketowych konwersji – no ale baza jest).

Do tego arkusik z kalkomaniami – nieskomplikowanymi; producent zaoferował trzy numery rejestracyjne do wyboru

No to teraz model – zabawka do gry, czy jednak coś więcej? Zacznijmy od podwozia. W pierwszej kolejności pochwalić trzeba projektantów za naprawdę zgrabny podział technologiczny, który wykorzystując możliwości wielodzielnych form pozwala drastycznie zmniejszyć ilość elementów montażowych bez dużych strat na jakości, szczegółowości oraz bez groteskowych uproszczeń. Ograniczenia technologiczne oczywiście dają o sobie znać, ale to, co jest widoczne prezentuje się bardzo dobrze. W oczy rzucają się tu również nadlewki na elementach, ale nie widzę tu pola do robienia dramy – zupełnie łatwe do usunięcia. No i w konsekwencji mamy w sumie dośc nietuzinkowy podział konstrukcji podwozia

Dopiero zaczynam eksplorację tematu pancerki w 1/72, więc nie wiem jak w szerszym tle się one prezentują, ale koła uważam za naprawdę bardzo ładne – dużo lepsze niż to, co pamiętam z zupełnie niezłego pod tym względem modelu Rodena. Nawiasem mówiąc wspomniana miniatura miała znacznie bardziej skomplikowany układ jezdny, a wcale nie bardziej realistycznie wyglądający

Góra też sprawia pozytywne wrażenie. Szczegółowe i wyraźne detale, wizjery. Narzędzia odlane wraz z pancerzem, ale po pierwsze – przypominam, że to pionek i priorytetem jest łatwy montaż, a po drugie to praktyka częsta nawet w modelach pojazdów w 1/48. Ponownie z powodzeniem zastosowane zostały wielodzielne formy suwakowe

Na tym tle niemal fakapem są żaluzje w suficie kabiny – pomijam fakt, że pozycja otwarta byłaby dla nich bardziej naturalna i bardziej atrakcyjna wizualnie na modelu. Gorzej, że jednak w takim ułożeniu, jakie znajdujemy w tej miniaturze, to poszczególne płytki powinny być raczej podkreślone liniami wgłębnymi, a nie wypukłymi. I to wszystko w najbardziej eksponowanym fragmencie kadłuba..

Swoją drogą to nie jedyne miejsce, gdzie producent przyoszczędził na wgłębnych liniach – jedynie wypukłe obramowanie mamy tez wokół drzwiczek zasobników w nadkolach

Na powyższym zdjęciu ponownie widać uproszczenie w temacie ekwipunku. W pierwszej chwili pomyślałem, że skoro i tak w tym miejscu został zastosowany suwak, to czemu nie nadano przy okazji większej trójwymiarowości łopacie i gaśnicy. Ale po chwili skonstatowałem, że jednak łatwiej podciąć delikatnie łopatę, a gaśnicę zupełnie wymienić. Przy suwaku, jak dobry by nie był, pojawiłaby się konieczność obróbki śladów po styku elementów formy, w niełatwych miejscach. A ponownie przypomnę – tu priorytetem w projekcie był jednak jak najmniej skomplikowany montaż

Na pochwałę z kolei, właściwie bezwarunkową, zasługują metalowe osłony wydechów – moim zdaniem w tej skali z fototrawionej blachy nie wyglądałoby to lepiej, bo przez oczka tej wielkości i tak nie byłoby widać, że coś jest we wnętrzu tych koszy

Może i łatwe w montażu, ale niespecjalnie łatwe w wyłuskaniu z ramek będą delikatne zderzaki z lampami czy imitacje prętów osłon kierunkowskazów. Lufa karabinu jak na tę skalę jest akceptowalna. Nie do uniknięcia również zapewne były delikatne skurcze w reflektorach – ale tu współmodelarze powinni bez problemu sobie z tematem poradzić – choćby wiercąc klosze i wypełniając całość przeźroczysta żywicą

Podsumowując – będę szukał okazji do zbudowania tego modelu, bo prezentuje się zachęcająco.

 

KFS