1/72 Japanese Type 4 Ka-Tsu Amphibious Tank

72004 – Riich Models

Była niedawno recenzja japońskiego czołgutka oraz niemieckiego torpedowca. Dzięki japońskiej myśli technicznej mogę dzisiaj zrecenzować model hybrydy obu tych maszyn zagłady, czyli Type 4 Ka-Tsu – gąsienicowej amfibii przenoszącej torpedy. Ten karkołomny pomysł miał w zamyśle być nemesis dla amerykańskich okrętów czających się przy pacyficznych atolach i wysepkach. Chociaż próby wypadły pomyślnie, to nigdy nie wszedł do użycia bojowego (nawet w roli transportowca do jakiej był pierwotnie przeznaczony).

Riich Models dość niespodziewanie weszło na rynek pancerki w skali 1/72. Najpierw wypuściło serię współczesnych haubic samobieżnych, a teraz zaskoczyło egzotycznym modelem drugowojennej amfibii. Po raz pierwszy stykam się z modelem tej firmy, więc tym bardziej jestem ciekawy zawartości pudełka.

Ale zacznijmy od pudełka właśnie. Sam boxart wygląda bardzo ładnie. Problem tylko w tym, że pokazuje zdarzenie całkowicie nieprawdopodobne, bo jak wspomniałem pojazd bojowo użyty nie został. Wielkość solidnego kartonu jest dobrze dopasowana do jego zawartości dodatkowo zabezpieczonej foliowymi woreczkami.

A zawartość to 3 ramki z częściami wykonane z szarego tworzywa (jedna powtórzona):

Sporych rozmiarów kadłub jest osobnym elementem wykonanym w technologii form suwakowych.

Do tego mamy mała blaszkę fototrawioną, natomiast brak jakichkolwiek oznaczeń w formie kalkomanii lub masek.Blaszka zawiera mocowania torped i łopaty śrub oraz ich trzpień. Ten ostatni sprawia, że całość wydaje się być nieskładalna. Nie wyobrażam sobie jak można element, który ma jakieś 3 mm długości zwinąć w równy i ładny stożek…

Dwa proponowane schematy malowania rozwiewają wątpliwości co do kalkomanii  – żadnych oznaczeń na oryginale nie było.

Idąc od ogółu do szczegółu przyjrzyjmy się detalom wyprasek. Wiele drobnych elementów jest odlanych razem z większymi. Czasami to dobrze, a czasami nie. Np. uchwyty włazów trzeba będzie albo podciąć, albo wymienić na blaszkowe. Dla odważnych do wymiany jest też lina, która była częścią systemu steru kierunku. Piszę dla odważnych bo tak naprawdę dokumentacji do tego pojazdu jest tak mało, że ciężko będzie znaleźć jakieś referencje jak to wyglądało naprawdę.

Olbrzymi jak na skalę 1/72 kadłub jest odlany beż najmniejszych wad: zapadnięć, niedolewek itp. Jest również pozbawiony śladów kanałów wtryskowych. Jedyną jego wadą są trochę przesadzone linie spawów na burtach, ale to da się załatwić 15 minutami szlifowania.

Koła, gąsienice i elementy podwozia są bardzo podejrzanie podobne do tych ze starego dragonowskiego modelu Ka-Mi. Na pewno nie jest to kopia wyprasek 1:1 ale jakość (dodajmy, że dobra jakość) jest niemal identyczna.

Gąsienice są wykonane w technologii wtrysku jako odcinki. Plusem dodatnim jest zaimitowanie zwisów górnego biegu gąsienicy. Zamiast pojedynczych ogniw mamy podwójne, które mają być wklejone na koła napędowe i napinające. Te zdublowane ogniwa również są fabrycznie wygięte by pasowały do profilu kół.

Torpedy odlane są w całości i nie trzeba ich sklejać z połówek. To duży plus bo ogranicza piłowanie do minimum – musimy tylko usnąć ślady po kanałach wtryskowych. Dokleić trzeba jedynie śruby w wersji plastikowej lub fototrawionej. Tutaj pojawia się plus ujemny zestawu wspomniany wcześniej. I tutaj uwaga: śruby z plastiku jak najbardziej znajdują się w wypraskach, ale próżno ich szukać w schemacie wyprasek w instrukcji obsługi. Sama instrukcja wspomina o nich dopiero w erracie w punkcie 6.

Elementy nadbudówki, uzbrojenia oraz drobnego wyposażenia pojazdu są wykonane naprawdę świetnie. Ciężko się do czego przyczepić.

Instrukcja jest bardzo czytelna i do złudzenia przypomina te ze starszych modeli Dragona. Co ciekawe zawiera w sobie informacje o tym jak kłaść kalkomanie, chociaż producent żadnych nie przewidział. Do instrukcji doklejono erratę (którą z jakiegoś powodu nazwano “extention”) informującą o możliwość wklejenia plastikowych śrub napędowych torped. Oryginalna instrukcja pokazuje jedynie montaż tych fototrawionych. Błąd może nie jakiś karygodny, ale trzeba się dobrze wpatrzyć w wypraski, żeby znaleźć imitacje śrub – na diagramie ich niestety nie znajdziemy.

Podsumowując: model w ramkach wygląda bardzo dobrze i przywodzi projekty Dragona z jego najlepszych lat. Wydaje się, że poza karkołomnym pomysłem fototrawionych śrub napędowych torped, całość jest dobrze pomyślana i nie powinna być kłopotliwa w budowie. Solidny model bardzo ciekawego pojazdu. Z niecierpliwością czekam na inne wypusty Riich Models.

Radek “Panzer” Rzeszotarski