1/72 Fokker E.V – Lozenge Limited Edition

Arma Hobby – 70014

Pełną recenzję zestawu Fokkera od rodzimego Arma Hobby możecie przeczytać w recenzjach Kamila wersji Expert i Junior. Trzecia edycja tego modelu to w zasadzie również wersja Junior (czyli sam plastik) z możliwością wyboru spośród czterech malowań i jak nazwa zestawu sugeruje, wszystkich upstrzonych we wzór lozengi. Jedynym ulepszeniem względem wersji Junior są dodatkowe kalkomanie z imitacją sklejki i lozengi “na lewą stronę” przeznaczone do dekoracji kokpitu.

I na pierwszy rzut oka oraz niuch widać, że Arma Hobby idzie w dobrym kierunku: plastik nie śmierdzi, a z pudełka zniknął granatowy pasek, który jak wiadomo zdyskwalifikował model Hurricana już na starcie.

Wypraska (bo jest jedna) niczym się nie różni od tej w poprzednich edycjach:

Ale czy na pewno? Przyjrzyjmy się bliżej płatowi i jego charakterystycznemu ugięciu sklejki… Niespodzianka! Tym razem model reprezentuje samolot prosto z fabryki, gdzie sklejkowe poszycie płata nie zdążyło się jeszcze odkształcić. Otóż w modelu, który opisywał Kamil było tak:

A w nowej edycji jest tak:

Jak więc widać jest lepiej. Minimalne zapadnięcia są, ale tak małe, że nawet trudno je uchwycić aparatem. Moim zdaniem śmiało można sobie darować szpachlowanie. Reszta plastiku bez zmian ze śladami po frezie włącznie. Oznacza to jednocześnie, że Arma najwyraźniej poprawia formy już po wypuszczeniu modelu na rynek. Zaryzykuję tu zatem stwierdzenie, że w przypadku tego producenta lepiej poczekać z kupnem modelu, aż klienci zrobią kontrolę jakości, a producent wprowadzi korekty.

Ponieważ w tej wersji to kalkomania gra kluczową rolę, przejdźmy do niej. Pierwszy arkusz to zestaw lozengi drukowany przez Cartograf.

I trzeba przyznać, że jest fantastyczny. Imitacja płótna wygląda bardzo realistycznie, w dodatku dostajemy dwa rodzaje lozengi na statecznik i stery wysokości.

Oraz sporych gabarytów prostokąt rezerwy w razie fakapu.

Sklejka wygląda równie dobrze i tylko co do imitacji warstwa na śmigle mam pewne wątpliwości. Ale spróbuję i je wykorzystać.

Arkusz z oznaczeniami jest już znakowany logiem Arma Hobby, ale jakością nie ustępuje włoskiemu produktowi. Wszystko jest czytelne, wyraźne, bez przesunięć, a kolory nasycone. Brawo Arma!

Wszystko wygląda bardzo ładnie i dobrze. Małym rozczarowaniem jest jednak fakt, że jedno z zaproponowanych malowań to powtórzenie tego z zestawu Ekspert. Z pewnością zamiast tego samego polskiego, można było zaprezentować bardziej fikuśne malowanie teutońskie. Komplet malowań prezentuje się tak:

Podsumowując: model niczym nie zaskakuje poza poprawionym płatem, który tym razem jest już bez oczywistej wady. Ot, trzy nowe malowania. Nie wiem tylko, czy jednak robienie wersji limitowanych w oparciu o uboższy z dwóch zestawów ma rzeczywiście sens. Dla mnie limitacja kojarzy się bardziej z podniesieniem standardu wykonania modelu lub większą ilością dodatków (a tu nawet pasów brak…).

Radek “Panzer” Rzeszotarski