1/72 Delta 1D/E “US Transport Plane – Late”
Special Hobby – SH72329

Czeski producent znany jest z tego, że z jednej strony ciągle rozwija swoją ofertę o nowe modele w coraz lepszej jakości (jak w przypadku P40), a z drugiej lubi czasem sięgnąć do klasyki technologii short-run. I z tym ostatnim mamy do czynienia w przypadku modelu małego samolotu pasażersko-transportowego Northrop Delta. Inna sprawa, że temat ten jest na tyle niszowy i egzotyczny, iż w pełni zrozumiałe jest, że Special Hobby nie inwestowało w niego jakichś przesadnie wielkich sił i środków. Zresztą pierwotnie model był wydany pod logiem Azur-Frrom i po kolejnych przetasowaniach właścicielskich w kociołku z etykietą “czeski szortran” trafił do oferty SH.

Pudełka czeskiego producenta od pewnego czasu zdobią całkiem estetyczne “oldschoolowe” grafiki. Czasami jest ono jednak odrobinę za duże w stosunku do zawartości i z takim przypadkiem mamy tutaj do czynienia. Niemniej karton jest na tyle solidny, że jeżeli nikt po paczce skakał nie będzie, to nic złego zawartości nie powinno się stać.

Minusem opakowania jest woreczek z elementami przezroczystymi, który w żaden sposób nie chroni ich przed uszkodzeniem w związku z tym, że fruwają luzem po pudełku. No i w moim przypadku oszklenie kabiny pilotów zostało odłamane od ramki. Na szczęście bez konsekwencji dla samego elementu. A skoro już przy szkiełkach jesteśmy to jak często u Czechów bywa są one dobrej jakości. Przejrzyste i bez zniekształceń. W części gdzie powinny zostać zamalowane są zmatowione, by farba lepiej się ich trzymała.

Reszta zawartości pudełka to cztery wypraski z szarego polistyrenu, instrukcja i arkusz kalkomanii pozwalający na wykonanie jednego z trzech wariantów malowania. I to tyle, bo w tym modelu producent poskąpił jakichkolwiek dodatków multimedialnych.

Ramki prezentują się następująco:

Jeżeli chodzi o detale to jest i dobrze i źle. Ślady po wypychaczach ukryto w niewidocznych miejscach (do usunięcia są w zasadzie tylko te w kabinie pasażerskiej), brak też jakichś wielkich wad tworzywa. Gdzieniegdzie pojawiają się drobne nadlewki oraz szwy po formach, ale bardzo łatwe do usunięcia. A jak to się prezentuje z udziałem największego wroga modelarstwa, czyli makro?

Wnętrze na ten przykład jest potraktowane bardzo po macoszemu. Część pasażerska to kwintesencja umowności – dostajemy jedynie podłogę i fotele pasażerów. Po prawdzie jednak przez mini-okienka wnętrza nie będzie widać prawie w ogóle.

Niepokój budzi natomiast mocowanie kół. Po pierwsze golenie są wykonane jako bardzo cienkie elementy w kształcie literki Y, pozbawione jakichkolwiek szczegółów. Wyglądają cherlawie i moje obawy budzi również ich wytrzymałość. Osobnym tematem jest absolutny brak innych detali instalacji podwozia. O ile wybierzemy wariant samolotu z długimi owiewkami kół i nie postawimy modelu na lusterku temat nie istnieje. Gorzej jeżeli będziemy chcieli zrobić samolot z usuniętymi dolnymi elementami kapci i wyeksponować podwozie. Wtedy czeka nas praca własna i kombinowanie. Koła natomiast są. Tyle dobrego można o nich powiedzieć. Podwozie to zdecydowanie najsłabszy fragment modelu.

Trochę lepiej jest z silnikiem i śmigłem. Nie jest to najlepsza imitacja napędu gwiazdowego, ale nie jest też najgorsza. Nie da się jednak ukryć, że trochę pracy będzie wymagał. Śmigło (w dwóch wariantach) można pozostawić bez modyfikacji – uroku nie doda, ale i modelu nie oszpeci.

Kadłub i skrzydła w tym samolocie były bogato nitowane, czego model nie oddaje w najmniejszym nawet stopniu. Tutaj również mamy pole do popisu. Natomiast linie podziałowe są całkiem znośne. Mogłyby być bardziej finezyjne, ale nie są to rowy znane z modeli pewnego producenta z Wysp Brytyjskich, a konkretnie z Bombaju. Czasami wręcz zanikają. Na osłonie silnika zniknęły prawie zupełnie.

Instrukcja w modelach Special Hobby to zawsze mocny punkt. Czytelna z jasnymi instrukcjami oraz dymkami informującymi na jaki kolor malować konkretne elementy. Tutaj trudno się do czegoś przyczepić.

Do wyboru dostajemy trzy malowania z czego dwa łaciate i jedno w kolorze aluminium. Każdy więc znajdzie coś dla siebie. Ponieważ Delt wyprodukowano raptem kilkanaście sztuk każdy z profili został uzupełniony o mini rys historyczny prezentowanego egzemplarza.

Kalkomania wyprodukowana została przez czeski Aviprint i sprawia dobre wrażenie. Tyle mogę o niej powiedzieć, bo nigdy nie pracowałem z nalepkami tego producenta. Na pierwszy rzut oka nie wróżę jakichś przykrych niespodzianek.

Podsumowując: temat bardzo niszowy, podobnie jak szortranowe wykonanie. Na pewno jest to pozycja dla miłośników lotniczych “rarities” i ślepych uliczek historii awiacji. Model dla koneserów.

 

Radek ‘Panzer’ Rzeszoratski