1/72 Bf 109 G-6

Finemolds

Zacznę od tego, że naprawdę szkoda, że Eduard wciąż nie pomniejszył swoich gustawów i fryców do skali 1/72. Bo foka w nowej odsłonie jest w obydwu podziałkach dostępna. Tym głośniej wypowiadam te opinie po budowie modelu z Finemolds. Od czasu do czasu potrzebuje bowiem zbudować dla higieny warsztatu coś ‘na szybko’. Wiele słysząc o legendarnej jakości miniatur FM spodziewałem się przyjemnej zabawy. Nie było źle, ale koniec końców tak zupełnie przyjemnie też do końca nie było, mimo że model powstał w zasadzie prosto z pudła

BUDOWA

..a zatem #pierwszecięcie

Jak napisałem – prawie prosto z pudła, bo o ile w modelu sprawa nikczemnie uproszczonego wnętrza, tym fotela załatwiona jest figurką pilota (nie najgorszą zresztą), to ja nie miałem zamiaru jej montować. To oznaczało konieczność uzupełnienia miniatury o pasy fotela. Te wziąłem z zestawu Yahu Models YMS7213.

Innych dodatków nie przewidywałem – kabina jest ciemna i niewiele widać w jej wnętrzu. Elementy na tym etapie były dość dobrze spasowane (musiałem jedynie pogłębić niektóre linie podziału), dlatego szybko byłem gotowy do pomalowania szoferki. Poszczególne detale miałem osobno. Szybki celownika zamaskowałem fluidem maskującym, a okno w pancerzu zagłownym kawałkiem Scoth Magic tape

Jako koloru bazowego do wnętrza użyłem Mr. Color C40 German grey. Następnie dodałem kilka rozjaśnień na eksponowanych detalach i powierzchniach mieszanka bazy i Hataka Orange line C050 Light grey

Do obić zazwyczaj używam srebrnego podkładu, z którego zdrapuję warstwy farby. Tu jednak zastosowałem może mniej realistyczną, ale szybszą metodę (jak wspominałem, wnętrze w tej miniaturze jest naprawdę mało eksponowane), czyli namalowałem je srebrną kredką. Nawiasem mówiąc, użyłem jej również do pokolorowania pedałów orczyka czy klamer pasów

Następnie pomalowałem detale różnymi farbami VMC. Do ich podkreślenia użyłem również wodnego łosza – Nuln oil z Citadel. Na koniec z pomocą Tamiya Weathering stick dodałem imitację niewielkich zabrudzeń na podłodze

Gotową kabinę zamontowałem w kadłubie

Następnie wziąłem się za montaż oszklenia. Co prawda zazwyczaj producenci przewidują ten etap pod koniec budowy, ja jednak wole się tym zając mając sklejony tylko kadłub – skrzydła ograniczały by swobodny dostęp. A tu dostęp pilnikiem był potrzebny, bo oszklenie, choć ładne, to jednak niezbyt dobrze dopasowane. Z przodu przed wiatrochronem musiałem wkleić kawałek polistyrenu, żeby ukryć widoczną szparę

Łatwy dostęp do oszklenia przydaje się również podczas oklejania go maskami – szczególnie, gdy wycina się je samodzielnie. Ponownie użyłem Magic tape, której kawałki przycinałem ostrym skalpelem bezpośrednio na szybkach.

Dopiero wtedy skleiłem kadłub z płatem

Dopasowany całkiem nieźle, choć, co chyba nie zaskakuje, w tylnym łączeniu pojawiła się niewielka szpara, która wypełniłem kawałkiem polistyrenu 0.2mm

Ponownie, dla lepszego dostępu do miejsc łączenia dopiero po sklejeniu kadłuba z płatem zamontowałem wlot powietrza. Nawiasem mówiąc, wymagał on nawiercenia frezem kulowym, bo otwór nie był ani równy, ani tym bardziej okrągły

Tym samym wszystkie podzespoły miałem gotowe do malowania.

MALOWANIE

 

Drugim dodatkiem z poza pudełka były kalkomanie. Sięgnąłem po nowo wydany zestaw Exito decals z trzema malowaniami dla Gustawów służących na Bałkanach. Wybrałem chyba najbardziej atrakcyjne z nich (a na pewno najbardziej pstrokate) – z charakterystycznym wielkim Gwieździstym Sztandarem wymalowanym na burtach ogona. I niechlujnymi gwiazdami na skrzydłach.

Malowanie płatowca zwyczajowo zacząłem od nałożenia podkładu – użyłem tutaj AVC02 Previous silver, czyli jak sama nazwa wskazuje – odpowiednikiem starego dobrego srebra C8, z czasów nim zniknęło z rynku a potem pojawiło się w erzacowej odsłonie

 

Dodatkowo, dla finalnego delikatnego zróżnicowania wyglądu kolorów powierzchnie sterowe kryte szmatą pomalowałem Hataka orange line C037 Light ghost gray

Preszejding pod powierzchnie malowane RLM 76 zrobiłem Hataka orange C027 Intermediate blue

Z kolei pod ciemny kamuflaż cienkie linie na granicach paneli i wokół detali zrobiłem z pomocą MRP-59 RLM66, który jest moja ulubiona farba do tego przeznaczenia (jakoś tak wygodnie się nią maluje cieniutkie linie)

Nanoszenie kolorów zacząłem od pomalowania RLM04 (Mr. Color C113)  końcówek skrzydeł

Gdy farba porządnie wyschła żółte powierzchnie zamaskowałem szeroką taśmą Tamiya i na cały spód położyłem delikatna transparentną warstwę RLM76, czyli mocno rozcieńczoną Mr. Color C117

Jeszcze mocniej rozrzedzoną białą farba Hataka namalowałem drobne meandry i rozświetliłem wybrane detale. Taki marmurek ożywia płaskie powierzchnie

Oczywiście uzyskany na tym etapie efekt jest zbyt wyraźny – trzeba go więc stonować filtrami z koloru bazowego. Najlepiej jest go nakładać w podobny sposób, czyli drobnymi meandrami – to daje większa kontrole i pozwala uniknąć zamalowania wcześniejszych efektów

Malowanie kamuflażu na górnych powierzchniach zacząłem od położenia plam RLM75. Kolor nakładałem nieregularnie, meandrami, podobnie jak niebieski na spodzie, tak by różna była jego intensywność

 

W analogiczny sposób naniosłem powierzchnie, szlaczki i plamki RLM 74. Ponownie użyłem farby Mr color. Nie maskowałem granic pomiędzy kolorami kamuflażu,. Ponieważ w oryginale nie miały one ostrego odcięcia

Mając już na modelu dość typowy schemat malowania mogłem zabrać się za naniesienie rzeczy typowych dla wybranego przeze mnie egzemplarza. Żółte końcówki zamalowałem delikatnie prawie białą farba (Insignia white Hataka), tak, żeby jednak prześwitywał kolor bazowy. Z kolei dolna cześć osłony pomalowałem RLM 65

Na tym skończyłem pracę aerografem

W dalszej kolejności pokolorowałem detale – tym razem już pędzlem i farbami Vallejo. Ciemnozielony pas oraz fragment na sterze kierunku malowałem tak, by widoczne pozostawały delikatne pociągnięcia pędzla – jak było to w oryginale

Na pomalowany RLM70 kołpak naniosłem kalkomanię z zestawu Exito. Na to, podobnie jak w oryginale, natrysnąłem delikatna warstwę Mr. Color C79 Shine red. „Zywkły’ czerwony byłby zbyt ciemny i smutny w tak małym modelu

Nakładanie kalkomanii przebiegło bez najmniejszych nawet problemów. Zupełnie dobrze reagowały na płyny Microscale. Gdy upewniłem się, że dobrze siadły, cały model pokryłem satynowym werniksem i mogłem zabrać się za łoszowanie. Użyłem ciemnozielonej i brązowej Abt 502, rozcieńczanych w różnych proporcjach Fast Dry thinnerem tego samego producenta

Miksturę nakładałem pędzelkiem, rozprowadzałem po powierzchni i w zakamarkach.

Dodatkowo rozprowadziłem resztki farby po powierzchni rolując po niej patyczkiem higienicznym zwilżonym w white spirycie – w ten sposób mogłem uzyskać delikatne nieregularne plamki

Pomalowałem też wnętrza komór podwozia, o których zapomniałem wcześniej.

Ostatnią rzeczą na typ etapie prac była imitacja wypolerowanej powierzchni amortyzatorów – pomocny był tutaj marker Molotov Liquid Chrome. Daje rewelacyjny efekt, ale nie wybacza błędów w aplikacji – na poprawki nie ma miejsca

WEATHERING

Nanosząc ślady eksploatacji posiłkowałem się zarówno zdjęciami oryginału (nie zawsze najlepszej jakości) jak i rewelacyjnymi grafikami autorstwa Janusza Światłonia, które zdobią instrukcje z kalkomanii. Zacząłem jednak typowo – od uszkodzeń farby. Na śmigle delikatne zadrapania zrobiłem skrobakiem z mosiężnym włosiem z Green Stuff World. Pamiętać trzeba, że zdecydowanie bardziej intensywne zadrapania powinny być na tylnych powierzchniach łopat

Z kolei zdrapki na płacie i kadłubie w rejonie kabiny zrobiłem już stępionym skalpelem

Do zacieków, rainmarksów i innych drobnych zabrudzeń użyłem wodorozcieńczalnych specyfików – łoszy Citadel Nuln oil i Agrax earthshade, mieszanych na mokrej palecie z VMC glaze medium w różnych proporcjach

Delikatne błoto w rejonie podwozia zrobiłem z pomocą Mr. Hobby Weathering paste. To gęste specyfiki i gładkiej strukturze, które można rozcieńczać white spiritem lub pochodnymi (swoją drogą, powinienem chyba poświęcić im osobny materiał, bo to całkiem fajne siuwaksy). Niewielkie ilości Past WP01 Mud brown i WP05 Mud red zaaplikowałem niewielkim starym pędzlem, tapując po powierzchni. Ostateczny kształt plamom nadałem tym samym pędzlem zwilżonym w Fast dry thinner ABT113

Tych samych specyfików użyłem do zabłocenia płata oraz okolic wejścia do kabiny. Tu jednak jako aplikator posłużył patyczek higieniczny. Pasty nakładałem i rozprowadzałem tapując i rolując po powierzchni, tak suchym, jak i zwilżonym w rozcieńczalniku patyczkiem

Ostatnim efektem, który musiałem zrobić były okopcenia. Aerografem namalowałem nieregularne smugi w odpowiednim kształcie. Użyłem ciemno rdzawego AK083 Enamel track wash rozcieńczonego ABT112 Matt effect thinnerem

Smugę czarnej sadzy namalowałem farba Mr. Hobby H12. Bardzo mocno rozcieńczona spirytusem technicznym, lub dedykowanym rozcieńczalnikiem z serii Mr. Hobby H daje całkiem matowe wykończenie a przy tym da się nią precyzyjnie malować z pomocą aerografu

Model był pomalowany, ale to nie oznaczało końca prac nad nim. Musiałem jeszcze zamontować kilka drobiazgów. Na spodzie antenę oraz przeciwwagi na lotkach

Z kolei na grzbiecie brakowało linki anteny. Jej imitację zrobiłem z elastycznej nici Rigging produkowanej przez Ushi van der Rosten, a konfekcjonowanej przez wiele firm – w tym konkretnym przypadku przez AMMO (no dobra, umówmy się – Alex tez jej nie produkuje, a jedynie nawija na kartoniki i ma dostęp do źródełka) . Krople gęstego cyjanoakrylu posłużyły do zasymulowania izolatorów na lince

Tyle w temacie w tym temacie. Galerię gotowego modelu można popatrzeć klikając na fotogram poniżej

KFS