1/48 C18S “Magic by Moonlight”

Airshow Aircraft

ICM – 48186

 

Sam model to oczywiście kolejna odsłona omawianej już jakiś czas temu miniatury C18S. Nie będę dublował inspekcji, którą przeprowadził Artur – long story short jest takie, że to co prawda uproszczony, ale całkiem ładny model. Choć silniki proszą się jednak o wymianę na coś lepszego, niż zestawowe. Tutaj – w wersji cyrkowej – mamy zatem w zasadzie ten sam zestaw wyprasek:

W nowym pudełku do powyższego zestawu doszła kolejna mała ramka – z detalami charakterystycznymi dla tej wybranej maszyny, a zatem kołami, nosem i antenami

..ramka, która wygląda.. szortranowo. Szczególnie koła – ogólnie skromne w detale, ale nawet pozbawione mocowań do widelca goleni podwozia

Nie wiem na ile ‘seryjne’ są powyższe modyfikacje, ale coś mi mówi, że są one jednak charakterystyczne dla jednej, konkretnej maszyny stanowiącej atrakcję rożnych pokazów i pikników lotniczych – C-18S “Magic By Moonlight” – N9109R. To jedno malowanie proponuje zresztą producent

No i właśnie – dość specyficzne malowanie. Niby proste, ale jednak nie do końca. Na dobra sprawę to temat dla producentów aftermarketów. I to takich, którzy nie tylko produkują kalkomanie, ale i tną maski. Bo do wytyczenia granic między kolorami przydały by się jakieś gotowe szablony. Oczywiście trudno oczekiwać od ICM, by dawał takowe, bo nie zwykł dokładać do swoich modeli najprostszych nawet blaszek. Jeszcze głupszym pomysłem byłoby robienie tego schematu w formie kalkomanii. Ale naprawdę wystarczyłoby wydrukowanie w instrukcji malowania szablonu do samodzielnego wycięcia masek. Lub przynajmniej zaprezentowanie tych rzutów w skali. Bo owszem, boczne profile pasują wielkością do modelu

Tymczasem rzut od góry nie jest w żadnej skali. W ogóle jakiś taki dziwny, jak fanartowska akwarelka. No i co też warto podkreślić – jest dośc samotny, bo rzutu prezentującego spód nie ma. To jednak – powiedzmy – nie jest o tyle problemem, że samolot, jako że pokazowy, jest naprawdę dobrze obfotografowany. Na samej Wikipedii znajdzie się całkiem spory album fotogramów zarówno maszyny stojącej na ziemi, jak i w locie, z każdej strony. Jak by ktoś chciał nieco więcej zdjęć, ale z bliska, to polecam wpis poświęcony temu samolotowi ze strony The Aero Experience. Na opublikowanym tam materiale jeszcze lepiej widać różne szczegóły oznakowania, liczne napisy – co prawda nie eksploatacyjne, ale długie listy sponsorów wdupionych na środek kadłuba, jak na plakacie polskiej imprezy modelarskiej

No i widać tez dobrze niebanalnej urody nose-art

Jest tego sporo, choć jednocześnie nie są to jakieś czary. Eduard zapewne by drukował u siebie, nie kłopocząc Cartografu tak banalnymi wzorami. Tymczasem ICM zrobił to tak:

..i nawet nie mam siły tego komentować..

 

KFS