1/35 Żuk A-15 van

Balaton Modell – BM3575

Jeśli czytając poniższy materiał będziecie mieli deżawi, to w zasadzie całkiem słusznie. Nie ma bowiem wątpliwości, że zarówno opisywana obok miniatura Żuka w 1/72, jak i ten, większy model powstały na bazie dokładnie tego samego projektu. Identyczne są różne rozwiązania konstrukcyjne. I kilka innych rzeczy. Ze względów technologicznych mamy jednak nieco inny podział na części. Ale o tym za moment.

Dla obydwu żuków podobne są już pudełka, przy czym to z modelem w trzypiątce jest zaskakująco nieznacznie tylko większe od opakowania miniatury w zasadzie połowę mniejszej

Różnicy w gabarycie obydwu modeli nie da się bowiem nie zauważyć. Ale widać również zasadniczo odmienne podejście do podziału technologicznego nadwozia – małe jest w jednym kawałku, duże podzielone na płaskie płyty

Podobnie wygląda zawartość pudełka, czyli mamy worek z żywicami, blaszkę, klisze i wydrukowaną na kartce A4 czarnobiałą instrukcję montażu

..i jeśli wydaje się wam, że gdzieś już ja widzieliście, to macie racje – schemat oparty jest o dokładnie te same rysunki co ten z mniejszego modelu – jedynie więcej detali na obrazku ma przypisane numerki, bo są osobnymi elementami

Większy model, więc części są większe. A przy okazji jest ich więcej, Choćby za sprawą wspomnianego wyżej podziału budy. Mamy tu każdą ze ścian oraz dach jako osobne odlewy. Dodatkowo wszystkie drzwi są wycięte – również do zamontowania w dowolnej pozycji (co w przypadku  modelu w dycji 1/72 wymagałoby już cięcia odlewu)

Do tego mamy w zasadzie identyczną kliszę na szybki

Do tego bardzo podobną blaszkę fototrawioną.

Podobna, lecz nie identyczna, bo w tej znaleźć można dodatkowo atrapę grila. Szkoda, że konsekwentnie zabrakło znaczka z logiem FSC Lublin na maskę

Bo owy znaczek jest w modelu zwykłym płaskim monolitem

W 1/35 z blachy mogłaby być również deska rozdzielcza, bo w żywicy ten element – co prawda niezbyt mocno eksponowany, ale jest jednak dalece uproszczony

Skoro o uproszczeniach mowa, to w tej skali i przy tej wielkości elementów chętnie widziałbym reflektory z imitacjami zagłębień kloszy. Dostajemy jednak – podobnie jak w siedemdwójce) pozbawione detali klosze do naklejenia na płaską powierzchnię (a żeby nawiercić ‘oczodoły’ to trzeba będzie je czymś od tyłu podkleić)

Cieszy zarazem, że tym razem kierunkowskazy i pozostałe kolorowe światełka zostały odlane z przeźroczystej, barwionej odpowiednio żywicy

Ściany nadwozia zarówno na zewnątrz jak i w środku nie są wyszukane – podobnie jak oryginał. mamy zatem wszystkie niezbędne podstawowe detale

Jak wiemy wzór powstał cyfrowo. Nieodłączna w zasadzie cechą wydruków 3D są ślady po kolejnych warstwach. Cieszy zatem, ze producent zadbał o usunięcie ich z widocznych powierzchni. Zastanawia mnie jedynie, czemu robił to diaksem i szczotką drucianą

Wszystkie drzwi mamy przygotowane jako osobne elementy. Nie oznacza to jednak, że zamontowanie ich w pozycji otwartej nie wymaga żadnych dodatkowych zabiegów. Wewnętrzne powierzchnie są bowiem w gruncie rzeczy pozbawione detali. Tylna kapa jest zupełnie płaska

Drzwi boczne już mają zasygnalizowane jakieś detale, choć nadal to wygląda jak gniazda montażowe montowanych tam sakw i uchwytów. Klamki tez jak na tę skalę zdają się być zbyt uproszczone (w drzwiach bocznych szoferki to nawet nie są zasygnalizowane po wewnętrznej stronie)

Podłoga i wyposażenie są identyczne jak w siedemdwójce – mamy odlaną wraz z kolumną kierownice i dwa fotele. Oraz drobne blaszki

W zasadzie nie inaczej jest w kwestii układu jezdnego – bardzo podobne elementy – oczywiście odpowiednio do skali  mocniej okraszone detalami. Jedynie ze względów technologicznych resorty tylnej osi są oddzielnymi elementami

O ile w edycji lilipuciej mieliśmy dwa komplety kół do wybory – z deklami i bez nich, tutaj dostajemy tylko takie z kapselkami. Trochę szkoda, choć mając w pamięci jak wyglądały detale na podobnych w małym modelu żałuje mniej. Elementy są tu jednak już lepszej jakości, pojawiają się nawet delikatne napisy na bokach opon, czy bieżnik.

I zupełnie na serio powiem, szkoda, że nie jedenczteryosiem. Bo pomijając to, że dążę atencją tę skalę, to konstrukcja i jakość detali w tym modelu idealnie by sprawdziła się w rzeczonej podziałce. W 1/35 pozostaje bowiem pewien niedosyt. I pole do implementowania dodatków własnych

KFS

 

P.S. Tak w nawiązaniu do różnych dyskusji w internecie na temat tych modeli. Uproszczenia mi nie wadzą – mam świadomość tego, że w zdecydowanej większości kolekcjonerzy tych miniatur przedkładają prostotę montażu nad zdetalowanie. Czy to dlatego, żeby szybciej móc się zabrać za cudowanie z malowaniem, czy żeby szybciej pyknąc powłokę lakierniczą i postawić na półce w kolekcji. Że przypomne taką znaną swego czasu markę jak WESPE, którą wykonczyła konkurencja wtrysku a nie jakość – a ich modele były wybitnie uproszczone. Niemniej jednak idealnie wpisywały sie w mechanizm o którym wspomnam.

Zupełnie osobną kwestią jest sama jakość wzoru, owe wykończenie powierzchni i temu podobne. Bo to już nie kwestia filozofii projektowania, a zwykłe brakoróbstwo – a z tym moim zdaniem mamy tu jednak do czynienia. Oczywiście większość tych ułomności da się łatwo ogarnąć – niewprawnie wyczyszczonym powierzchniom wystarczy wełna stalowa, detale, których brakuje może niewielkim nakładem pracy dorobić. A pewnie pojawią się niszowe w tej niszy dodatki i waloryzacje (do 1/72 to wiem już na pewno, że coś ma być). Moim zdaniem mamy tu do czynienia z pewnymi irytującymi niedociągnięciami, które jednak w żadnym stopniu nie dyskwalifikują tych zestawów.