1/35 WW I US Army Truck Standard B “Liberty” Truck

ICM – 35650

Dość okrągła rocznica Wielkiej Wojny pozwalała liczyć na wysyp modeli w rzeczonej tematyce. Taki Eduard zapowiadał dużo szmatopłatów, a potem opędził się jedną nowością i szeregiem reedycji często fajnych, ale jednak wiekowych modeli. W figurkach wcale nie lepiej – jedynie ICM puszcza w miarę systematycznie kolejne zestawy – rewelacyjne zresztą. W pancerce podobnie – trochę azjatyckie firmy poprężyły muskuły w temacie brytyjskich czołgów, pojawiło się też parę innych, pojedynczych i na tym niemal koniec. Niemal, bo jednak ponownie ICM powoli, ale konsekwentnie eksploruje temat softskinów. Ford T w różnych odsłonach, niedawno Taxi de la Marne. A teraz ‘Liberty’. To całkiem spory pojazd, więc dziw bierze, że części potrzebne do budowy miniatury zmieszczono w zaledwie czterech ramkach z szarego plastiku. I jednej maleńkiej – przeźroczystej

I w gruncie rzeczy to te wielkowojenne pojazdy nie były az tak bardzo skomplikowane, żeby potrzeba było dużo więcej. jeśli coś można zarzucać ICMowi, to raczej nie zawsze nadążającą za dzisiejszymi standardami finezję detali. Wielu będzie zapewne zdradzonych brakiem możliwości ustawienia przednich kół w dowolnej pozycji

..a żaluzje silnika tej wielkości mogłyby mieć otwory jednak

Nieco do życzenia pozostawia również osłona chłodnicy

A i sama chłodnica szału nie robi

Ogólnie rzecz biorąc nie jest jednak najgorzej

Na ten przykłąd resory składają się z dwóch połówek, co zapobiega nieładnym skurczom na tych elementach, które przy tej grubości plastiku niechybnie by się pojawiły

Zapewne z tego samego powodu spora część imitacji metalowych okuć drewnianej paki również jest przygotowana jako osobne elementy

Deski nie mają faktury drewna – ale może to i lepiej, bo w zasadzie mało komu udaje się ja przekonująco odtworzyć we wtrysku

Skoro przy fakturach jesteśmy. Producent zawarł w zestawie imitację plandeki – możemy zatem zbudować ten model w dwóch wariantach

Do pierwszej opcji mamy delikatne pałąki

..a do drugiej wtryskową plandekę. I sugeruję porzucić wszelkie uprzedzenia – istotnie, zazwyczaj takie plandeki wyglądają zwyczajnie słabo, tu jednak projektanci ogarnęli sprawę zupełnie przywozicie. Nie rzuca się w oczy schematyczność, ugięcia i fałdy mają dość udane kształty

W komplecie jest też maleńka kalkomania, porządnie wydrukowana

..i jak łatwo zgadnąć, w związku z powyższym wybór malowań nie jest przesadnie bogaty

Pozostaje mieć nadzieję, że producenci waloryzacji nie uznają tego modelu za nazbyt niszowy, żeby się nad nim pochylać..

 

KFS