1/35 Tommy & lazy donkey

Royal Model – #790

Już parę lat temu grzebiąc w internatach w poszukiwaniu inspiracji trafiłem na taki obrazek:

Fotogram jak kadr ze slapstikowej komedii, idealny też jako temat na niewielką winietę. Zatem przymierzałem się jak kura do szczania do niego, aż tu nagle pojawiła się nowość w ofercie Royal Model. Widać Roberto Reale przeglądał te same kwity co ja. Nieważne, ważne że jest i w sumie cieszy. W nad wyraz niewielkim opakowaniu kryje się całkiem spora liczba elementów żywicznych oraz maleńka blaszka fototrawiona

Prócz tego jest oczywiście instrukcja montażu – czarnobiała, zupełnie czytelna i taka bliższa modelem wielkoseryjnym, niż żywicom, gdzie w tych ostatnich budowę prezentują zdjęcia a nie rysunki

No ale tu łatwo było tak instrukcję przygotować, bo to po prostu rendery projektu. Bo owszem – wzór powstał cyfrowo i został wydrukowany. Jedno i drugie na najwyższym poziomie (i co warto podkreślić nie popsute zbytnio na etapie odlewania). Zacznijmy zatem od postaci Tommiego. Dość statyczna to figurka, ale z zupełnie naturalnie zaznaczonymi fałdami na ciuchach oraz świetnymi detalami

Tu i ówdzie widać nieznaczne przesunięcia formy, ale wszystko nadal na poziomie akceptowalnym. No takie są uroki żywicy i tyle. Niebrzydka jest główka z psią miską na szczycie

..a miłym akcentem są dwa prawe ramiona do wyboru, różniące się ułożeniem dłoni

Nawiasem mówiąc – ody otworzyłem opakowanie okazało się, ze tułów figurki jest uszkodzony. Ot ktoś przeoczył, że wewnątrz jednej z goleni kryje się bąbel powietrza. Element był zatem tak delikatny, że w transporcie się ułamał (szit hapenz)

 

Sprawę zgłosiłem do producenta. W odpowiedzi dostałem miłego maila przepraszającego za kłopot, a niespełna tydzień później przyszła przesyłka z nowym elementem

..tak wspominam o tym, bo porządny serwis to niby normalna sprawa. Ale u innego producenta z włoch przy reklamacji najpierw czekałem dwa miesiące na przesyłkę (choć zapewniał, że wrzucił list do skrzynki, i pamiętał wszystko: że znaczek był z Belwederem, a jak wrzucał list do skrzynki, to przechodził tatuś Halinki, i jeden oficer też wrzucał; wysoki – wysoki – taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał..), a jak w końcu dotarła, to się okazało, że dostałem ponownie takiego samego bubla. Ale nie tu – w Royal Model nie są uparci jak ten osioł i bez wątpienia stoją frontem do klienta. #takichludzinamtrzeba. Wracając do omawianego tu zestawu.. Osioł. No jaki jest osioł każdy widzi

A jaki jest wóz również każdy może zobaczyć:

Osobiście wolałbym bardziej uwydatnioną fakturę drewna na deskach, ale zasadniczo detale, te które są, są udane. Zresztą zbyt wielu szczegółów tu nie ma. Jedyny filigranowy element to ozdobna listwa w formie blaszki fototrawionej

Szkoda tylko trochę, że w komplecie nie ma choćby symbolicznego ładunku na wóz. Nie umniejsza to jednak całości.

KFS