1/35 T-80U Main Battle Tank

RPG-MODEL –  35001

Budowa

Tak więc stało się i model został zbudowany. Tak prezentował się w pudełku. A jak się to cacucho składało? Już objaśniam. Nie będę ukrywał, że jest to chyba moja najbardziej ulubiona sowiecka machina i nie ma się co oszukiwać – jest też śliczna. Zanim przystąpiłem do montażu osiemdziesiątki zaopatrzyłem się w parę gadżetów do budowy samego modelu i podstawki, na której w przyszłości tank stanie. Z dodatków do samego kita to gniazdo anteny, liny holownicze od Eureki xxl i armatnia lufa od RBModel. Było to minimum moim zdaniem konieczne do poprawy wyglądu miniatury. Zapomniałbym – mimo, że w zestawie mamy toczone wyrzutnie granatów dymnych, to są one niestety pozbawione kapsli o czym wspominałem podczas recenzji a kapsle Abera za nic nie pasowały. Chcąc nie chcąc, użyłem całych wyrzutni Abera.

Budowę standardowo, jak to w przypadku modeli czołgów, rozpoczynamy od wanny i układ jezdnego. I uwaga – w pierwszej kolejności wklejamy wałki skrętne z wahaczami, a dopiero potem zakrywamy wannę górnymi płytami kadłuba-jest to podyktowane tym, iż w innym wypadku nie będzie możliwości prawidłowego ustawienia zawieszenia. Inaczej mówiąc – zalecam ścisłe stosowanie się do kolejności podanej w instrukcji.

Sam montaż nie nastręcza żadnych problemów, ale nie należy się też spieszyć. Producent pracę z układem jezdnym odrobił na piątkę. Zawieszenie jest oczywiście ruchome, a super smaczkiem są amortyzatory pierwszej, drugiej i ostatniej pary kół jezdnych – są wykonane z paru elementów i gumowej osłony – tak działają i są ruchome.

Po montażu wszystkich wałków,wahaczy i amortyzatorów poskładałem wszystkie koła i tą część montażu miałem za sobą. Odwzorowanie kół nie budzi najmniejszych zastrzeżeń.

Kolejnym krokiem było złożenie traków – piszę złożenie, gdyż tak dokładnie było – do montażu nie użyjemy nawet jednej kropli kleju. System żywcem skopiowany z T-90A Menga. Na jedno ogniwo przypadają cztery elementy i mamy specjalny przyrząd do ich poskładania – ja jednak robiłem wszystko ręcznie bez tejże maszynki. Podczas tej operacji trzeba być bardzo, nawet bardzo ostrożnym i delikatnie wciskać zęby prowadzące na ośki ogniwa, które są naprawdę delikatne. Mi udało się popsuć parę ogniwek, ale na szczęście mamy w zestawie ich zapas. Pro forma wspomnę – gąsienice są oczywiście ruchome.

Po zmontowaniu traków zakryłem górę kadłuba i przymierzyłem skorupę wieży. Wszystko pasuje idealnie. Nie trzeba nic podcinać, docinać, szlifować ani szpachlować. Małym mankamentem jest sposób osadzenia kół na wahaczach. Mimo iż w środku mamy gumowe tuleje, to jednak same ośki wahaczy, moim zdaniem mają za małą średnicę i koła latają we wszystkie strony – w konsekwencji konieczne jest ich wklejenie na stałe tak, żeby były równo ustawione a nie każde sobie.

Jak już T-80U stanął na kołach, mogłem zabrać się za błotniki i ich wyposażenie, czyli zbiorniki paliwa i skrzynki narzędziowe. Same skrzynki i zbiorniki zostały podzielone na części – w ten sam sposób co oryginalne – plusy tego rozwiązania zostały opisane we wspomnianej już recenzji.

Cały montaż przebiegł bez żadnych zakłóceń. Bardzo ciekawie rozwiązano tutaj sposób budowy bocznych fartuchów – oryginały są gumowe, tak więc i RPG w swojej miniaturze użyło tego tworzywa, przez co elementy wyglądają bardzo przekonywująco. Ja osobiście montowałem je przy użyciu kleju cyjanoakrylowego Slow Dry Ammo, jednak podczas prób również tamijowski Extra Thin łączył gumę z plastikiem. Zalecam przed sklejeniem przymierzać poszczególne części i jak już będziecie kleić cyjano to najlepiej takim właśnie z opóźnionym wiązaniem. Obejmy zbiorników i skrzynek wykonane zostały z blaszki fotorawionej. Ogromnym plusem jest także fakt, że błotniki możemy wyposażać poza modelem, gdyż nie są jego integralną częścią. Tutaj na myśl przychodzi mi identyczny system, który w swoich modelach współczesnych sowieckich machin stosuje Trumpeter.

I wspomniany patent, który ułatwi nam w dużym stopniu malowanie-oddzielne błotniki.

Kadłub, co prawda był z grubsza poskładany, jednak mimo iż brakowało sporej części wyposażenia, aby przełamać trochę monotonię budowy, zabrałem się za basztę. Co tu dużo pisać – bezproblemowe klejenie. Tutaj jednak użyłem odrobinę szpachlówki na łączeniu połówek wieży. Bardziej ze względów kosmetycznych niżli babola w opracowaniu. Należy pamiętać, że wieża ta oryginalnie jest odlewem i musi stanowić spójność. Ha,ha i tak miejsce połączenia zniknęło pod masą wyposażenia zamontowanego na turecie.

Na czołgu, jeszcze bez gumowych osłon pierścienia:

Miniatura zaczęła obrastać w kolejne elementy wyposażenia. Jak wspominałem powyżej, wyrzutnie Tucza to wyrób Abera, a nie zestawowy. Ciekawostką jest tutaj sposób odtworzenia zasilania tychże wyrzutni, jak i reflektora podczerwieni – w formie wtryskowej. Wszystko to wygląda bardzo przyzwoicie i brawo, że jest – bo na przykład w miniaturze T-80U Trumpetera musimy sobie te części wystrugać samodzielnie. Gumowe osłony pierścienia wieży, tak samo jak w przypadku bocznych fartuchów wykonane są z gumy, co oczywiście przekłada się na ich bardzo ciekawy, a przede wszystkim autentyczny wygląd.

Przy okazji doszło parę elementów na kadłubie, takich jak siatki nad wlotami powietrza i falochron na przednim pancerzu. W celu montażu toczonej lufy konieczne jest rozwiercenie jarzma, które ma uskok ustalający plastikową lufę – tak więc chcąc zamontować aftermarketowy zamiennik trzeba sięgnąć po wiertło.

Zostając przy wieży przechodzimy do bardzo charakterystycznego elementu jej wyposażenia, a mianowicie układu do przekraczania przeszkód wodnych po dnie. Oryginalnie samo urządzenie zostało rozwiązane w bardzo ciekawy sposób – całość jest zamontowana na baszcie ukośnie tak, że przy wieży ustawionej z armatą na godzinę pierwszą jest ustawione idealnie nad wlotami powietrza do silnika i bez potrzeby demontażu jest opuszczane za pomocą jednej dźwigni na płytę nadsilnikową. Jednocześnie lufa skierowana w bok zapewnia waditielowi bezproblemowy dostęp do jego stanowiska. W celu przygotowania wozu do jazdy pod wodą należy zdemontować z uchwytu i zamontować we właściwym miejscu jedynie rurę do odprowadzania spalin.W modelu całość została odwzorowana na piątkę, a ilości elementów nie powstydziłby się nie jeden modelik w jedensiedemdwa.

Uszczelnienie widoczne na dole w kolorze czarnym to a jakże – guma tak jak i w skali jeden do jeden.

Po zamontowaniu tegoż klocka do końca budowy zostało już niewiele pracy,to znaczy wiele mniejszych części, bo główne podzespoły zostały już poskładane do kupy.

I rzut oka na świetny dodatek w postaci gniazda anteny wspomnianej już Eureki.

Końcowym aktem było okraszenie miniatury drobnymi elementami wyposażenia, takimi jak reflektory, karabin maszynowy NSWT, liny holownicze i wiele innych pierdółek. Bez najmniejszego ‘ale’ mogę napisać, że model który otrzymujemy od RPG Model jest miniaturą na piątkę z malutkim minusem. Ten mały zgrzyt mamy w instrukcji, gdzie nastąpiły drobne błędy, które zostały jednak skorygowane przez producenta i można je znaleźć tutaj w postaci fotografii. Ja wychwyciłem jeszcze jeden babol, który umknął chińczykom – w tylnej części pojazdu znajdują się uchwyty na dodatkowe zbiorniki paliwa, czyli popularne u ruskich beczki. Wykonane są one z blaszki i części PE16 i PE 17 należy zamienić miejscami, żeby wszystko pasowało i było w porządku. Martwić może jeszcze brak tychże właśnie beczek, niemniej nie umniejsza to doskonałej jakość tego zestawu.

Pozostało przystąpić do ostatniego aktu – malunkowo – brzydzeniowego o którym niechybnie poinformuję i prawdopodobnie przedstawię. Na zakończenie dodam tylko, że model jest już dostępny w Polsce. Tak więc brać, nie pytać.

Rafał Buber Kubić