1/35 German Infantry Weapons & Equipment

WW II Military Miniatures Series

MiniArt – 35247

 

Wielokrotnie pisałem, że MiniArt systematycznie rozwija się i poprawia jakość detali (bo w kwestiach ogólnych od niemalże początku był w czołówce) w kolejnych zestawach. Całkiem niedawno opisywałem komplet radzieckich żołnierzy, który zawierał wypraski z imponującej jakości bronią i ekwipunkiem. Całkiem interesujące są też wydane w ostatnich miesiącach zestawy uzbrojenia. Widać zatem, że MiniArt nie drepce w miejscu. Prze do przodu z jakością. Ale czasem robi też krok wstecz. Na szczęście mały. Bo poniższy zestaw jednak odrobinę rozczarowuje. Szczególnie, że pudełko grafiką obiecuje bogactwo. I jeśli chodzi o ilość, to istotnie, jest na bogato

Do tego mamy słusznych rozmiarów blaszkę

No i wszystko fajnie, tylko tu makro okazuje się prawdziwym wrogiem modelarstwa. Z bliska okazuje się bowiem, ze broń owszem, nie najgorsza, ale ledwo mierzyć się może ze starymi dragonami. Ale do Gen2 to jednak nie ma startu. Jeszcze dalej w tyle są wszelkie ładownice i kabury. choć tu wzorem wspomnianej drugiej generacji DML są i pootwierane, i zamknięte. Ale wygląda to wszystko jak drapane w mydle używaną wykałaczką. Podobnie menażki. Kaski mają detale na zewnątrz i imitację podpinki. Tyle że detalom brakuje ostrości. A poza tym szlifując szwy i tak się większość nic zetrze.

..a osobiście najbardziej zawiedziony jestem aparatem fotograficznym

Blacha.. no cóż. Niby duża, ale z niej to głownie pasy do broni się przydadzą. Bo okulary – fajny gadzet, ale nieco przeskalowany. A różne naramienniki, naszywki sponsorów i inne broszki.. No co tu dużo pisać. Wyglądają tak, że ich również mogło by nie być

Kalkomania. O niej również nie będę pisał. Nie, żeby mi się jakoś bardzo nie chciało pisać, po prostu lepiej o niej nie pisać..

Montaż i malowanie jak zazwyczaj pokazane są na ilustracjach na rewersie pudełka

Dodatkowo we wnętrzu pudełka znajdziemy kolejną cześć instrukcji wydrukowaną na arkuszu cienkiego papieru kredowego

..i na pierwszy rzut oka cieszy drobny suplement w postaci map i okładek czasopism z epoki. No ale znowu jedynie na pierwszy rzut

KFS