1/35 Gallipoli (1915)

ANZAC & Turkish Infantry (8 figures)

ICM – DS3501

 

Taki zestaw z gatunku dwa w jednym. Choć szczególarze mogli by powiedzieć, że nawet cztery w jednym – bo każdy z kompletów uzbrojenia i wyposażenia dołączonych do figurek występuje również jako osobna pozycja w katalogu ICM. Niemniej jednak technicznie rzecz ujmując mamy tutaj zestaw ANZACowskich bojców oraz tureckich pogan, czyli odpowiednio 35685 oraz 35700. Żaden z nich nie był jeszcze tutaj omawiany. Choć nie do końca, bo uzbrojenie chłopaków z antypodów to ramka z ekwipunkiem i bronią znana z zestawu brytyjskich żołnierzy. Po szczegóły zapraszam zatem do tamtej recenzji, tutaj – pro forma – wrzucam zdjęcie samej ramki, bo w odróżnieniu od poprzedniej odlana jest z szarego, a nie piaskowego plastiku.

Do tego mamy ramkę z elementami żołnierzyków

Oraz – nie inaczej niż zawsze – paskudną instrukcje malowania, stanowiąca również schemat montażu

I tak, jak powyższa instrukcja jest paskudna, tak same ludziki są świetne. W gruncie rzeczy jedne z najlepszych żołnierzyków w 1/35 jakich mamy na rynku. Plastikowych, oczywiście. Miłym akcentem są – do wyboru – zarówno czapki polowe, jak i korkowe kaski

Zestaw z Turczynami jest bliźniaczy, czyli mamy ramkę z uzbrojeniem – naprawdę ładnym. I nie, nie jest to zestaw ekwipunku z żołnierzyków kajzera – choć na pierwszy rzut oka kaski mogłyby przywodzić takie skojarzenie. To pozorne, a kompilacja jest przygotowana typowo dla armii tureckiej

A do tego ramka z czterema żołnierzykami. W mocno dynamicznych, drapieżnych pozach. I bez swetrów. Za to z instrukcja urody jak owe  tureckie swetry

Tu również poziom i jakość detali, do jakiej ICM zdązył już przyzwyczaić. Choć miejscami daje się dostrzec pewną nonszalancję w rzeźbie – choćby w przypadku owijaczy.

Nie mam tylko pewności co do tego, na ile obydwa komplety do siebie pasują. Nie tyle merytorycznie – bo tu nie ma żadnych zgrzytów, ale turasy są mocno agresywne, a kiwi chłopaki każdy z innej parafii – jeden ze stoickim spokojem patrzy w kalejdoskop, czy tam peryskop, drugi dramatycznie szuka wychodka jak by zatruł się kebsem, a pozostali dwaj też bardziej do koszarów pasują, niż na spotkanie z wąsatymi nieprzyjaciółmi.. No ale modelarstwo ma to do siebie, że skaj iz de limit. bo niestety nie dobry gust. a przynajmniej zbyt rzadko (nomen omen).

KFS