1/32 North American P-51D-5 Löök

Eduard – 634001

Dziwna rzecz – te nowe żywiczne, ale kolorowane tablice przyrządów Eduard pokazał jeszcze w lutym, na targach w Norymberdze. Potem długo była cisza o nich. Jakiś czas temu pojawiły się w sklepach. I nadal w sumie cisza. A tyle było szumu po Toy Fair. Czy szum ten był uzasadniony? Popatrzmy..

Przede wszystkim mamy do czynienia z nowa linią produktów – o czesko brzmiącej nazwie Löök. Do pewnego stopnia zatem nowe jest opakowanie. Oczywiście nadal jest to typowa dla zestawów tego producenta foliowa podłużna koperta, usztywniona kartonem. Ale jej zawartość nie lata luzem jak dzieci po placu zabaw – zarówno żywiczny panel jak i blaszka z pasami są delikatnie przyklejone do kartonowej wkładki..

Bo to w gruncie rzeczy taki minimalistyczny Zoom – tablica przyrządów i pasy, czyli dla naprawdę wielu modelarzy tyleż niezbędne minimum waloryzacyjne, co również tejże maksimum. Blaszka, jak to blaszka – ‘stalowa’, z kolorowym nadrukiem. W tym konkretnym przypadku dość przeciętnym – bywało już lepiej. Choć może to efekt skali

No to teraz, to, co naprawdę nowe. Mamy zatem odlany z czarnej żywicy panel – typowy brassinowy, z ładnymi detalami. Nowością jest jednak nawet nie sam kolor odlewu, a to, że jego wybrane fragmenty są zadrukowane – napisami eksploatacyjnymi itd. Czyli mniej więcej to samo, co znaleźć można na kolorowanych blaszkach. Z tym że tu powierzchnia zdecydowanie nie jest płaska. Dodatkowy bajer to imitacje szkiełek na tarczach zegarów

Zatem naprawdę fajny bajer. Tylko, że jednak znowu to, co mogło być najmocniejszą stroną przedsięwzięcia jest jego strona najsłabszą. Zapewne nie będzie zaskoczeniem, że chodzi o nadruk. Bo owszem, linie są cienkie, drobne białe napisy drobne i nawet wyraźne. jeszcze lepiej wyglądają detale zegarów. Tylko że tam, gdzie pojawiają się inne barwy niż biały czy czarny zaczyna być gorzej. znowu raster, brak jednolitego koloru..

Oczywiście jednak wciąż jest to bardzo fajna rzecz. Szczególnie w porównaniu z tym, co znajdziemy w modelu, czyli w Revlowskim Mustangu 1/32. Löök góruje lookiem zarówno jeżeli chodzi o detale konstrukcji..

..jak i finezje drukowanych tarcz zegarów

W niemałym stopniu góruje także nad.. eduardowa blachą. Więcej o niej samej kiedy indziej, bo to tez już nowa generacja – z lepszej jakości drukiem i z imitacjami szkiełek. Przy czym tak – w Lööku nadruki są drobniejsze, bardziej precyzyjne; za to w drukowanej blaszce lepiej wyglądają kolorowe powierzchnie. Choć wskazówki i podziałki na cyferblatach chyba nawet bardziej toporne niż kalkomania z modelu

No i na koniec – bo wielu współmodelarzom słowo ‘żywica’ jeży sierść na grzbiecie – otóż tu nie ma się czego bać. Zestaw został nieprzygotowany do naprawdę bezproblemowego montażu. Bardziej skomplikowane wydawać się mago pasy fotela pilota

KFS