1/32 Fokker D.II

Black & White Tail

Special Hobby – SH32065

Ja zdaje soboe sprawę, że teraz na hasło ‘szmatopłat w 1/32’ to w sumie jedynie Wingnut przychodzi do głowy, bo inni producenci, nawet Roden kiedyś w tym temacie będący liderem nie robią tylu modeli co Nowozelandczycy. I nie robią ich jednak w takiej jakości. Ale jednak robią. Przykładem niech będzie wydany przez Special Hobby pod koniec ubiegłego roku Fokker D.II. Nieprzesadnie wielki samolot, nieprzesadnie wielkie zatem jest pudełko, ale za to sprawia wrażenie skrupulatnie wypełnionego

Wypełnione jest zatem trzema ramkami z szarego plastiku

Do tego jest dość okazałych rozmiarów blaszka

oraz maleńka klisza z wydrukowanym kształtem wiatrochronu

No i rzecz jasna jest też kalkomania

..wydrukowana z jakością ‘typowego Aviprinta” – nie jest zła, ale też jakością wyraźnie nie dorównuje techmodowi czy cartografowi

Zawarte w niej znaki pozwalają na wymalowanie modelu w dwóch wariantach

Skoro przy instrukcji jesteśmy, to część dotycząca montażu jest czytelna i klarowna. I jest to, co mi się w instrukcjach SH tak podoba – zasygnalizowanie odpowiednim kolorem jak mają być pomalowane poszczególne elementy

Co ciekawe a przy tym warte podkreślenia, bez mała połowę instrukcji zajmują schematy zaplatania naciągów – bardzo czytelne trzeba przyznać

Taki Eduard to załatwia to na jednym obrazku. A jak załatwia to Special Hobby można popatrzeć w instrukcji opublikowanej na stronie producenta.

Obecnie nie każdy model SH jest wzbogacony o blachy fototrawione, ale ten jest, a przy tym niektóre z blaszek stanowią elementy konstrukcyjne pominięte zupełnie w plastiku. Oczywiście głownie detale. Takie jak na przykłąd sznurowanie na spodzie kadłuba. Choć siłą rzeczy płaskie, więc nie wiem na ile warte uwagi. Podobnie dwuwymiarowe są imitacje śrub rzymskich, wiec i one bez ingerencji w trzydwójce wyglądać będą mało realistycznie

Pasy również nie oszałamiają finezją i  w sumie bardziej pasowałyby do 1/48 pod tym kątem

No ale jest też całe mnóstwo drobnicy, w tym takie niezbędniki jak ażurowa osłona lufy karabinu

No dobra, to teraz plastik, bo w końcu przecież mowa o MODELU PLASTIKOWYM. Jak ktoś zna produkcje Special Hobby to zaskoczony nie będzie, niemniej jednak wygląda to dziwnie. Bo jest pewien rozstrzał w jakości poszczególnych wyprasek. Zacznijmy od kadłuba. Nie jest on specjalnie filigranowy. Wnętrze gładkie

Na zewnątrz zresztą też jest dość toporny – daleko mu nawet do tego, co zrobiła arma na siedemdwójkowym innym fokkerze. A jeszcze gorzej jest tam, gdzie pojawiają się detale

Znać od razu, że wzór był robiony ręcznie i to albo w wielkim pośpiechu albo przez kogoś, kto nie odkrył jeszcze, że w lupie nagłownej pracuje się lepiej. Na tym tle znacznie lepiej prezentują się płaty. Trudno powiedzieć w jakiej technologii zostały zaprojektowane, ale nie ma już na nich takiego brakoróbstwa. Ugięcia są delikatne i zupełnie naturalne. A przy tym równe. Może i znajdą się tacy, którym będą przeszkadzać miejscami bardzo wyraźne paski materiału na żebrach, ale to łatwo splanować do żądanego wyglądu

Skoro przy szmatach jesteśmy, to jeszcze na moment powrót do ramki pierwszej, bo w niej zawarte są stateczniki – w przeciwieństwie do kadłuba całkiem udane

Trochę mniej daje radę znajdujące się również tam śmigło

Szczególnie w odniesieniu do pozostałych detali. Bo tu przechodzimy do ramki trzeciej. Ta już bezdyskusyjnie zaprojektowana została cyfrowo. Oznacza to że elementy są równe, detale całkiem ostre. Bardziej nowoczesne, że tak to ujmę

Nie najgorzej prezentuje się tu silnik, choć uczciwie przyznać trzeba, że wciąż stanowi jedynie bazę do dalszych prac niż kompletną jednostkę napędowa do zamontowania w modelu. Ale baza to dobra

Za bazę, czy raczej szablon potraktować też należy imitację poduszki, bo jednak to co jest zrobione z plastiku umiarkowanie wygląda jak poduszka.

KFS