1/10 Daisy

Mushroomancer

Mirico Collectibles

Pocycki mnie trochę przerażają, bo skoro malowanie małych laleczek zajmuje mi tygodnie, to co dopiero takie klocki. Ale racjonalizuje sobie, że tutaj znacznie więcej mogę pomalować aerografem, zatem sprawa jasna, #będęmalował. A tymczasem sterta rośnie. Bo tydzień temu opisywałem Draide z Creepytables, a tym razem pozostajemy w leśno roślinnym temacie. Wszytko za sprawa nowego popiersia z Mirico. Zanim przejdę do samego modelu dwa słowa pochwały dla producenta. Nieczęsto się bowiem zdarza, ze zamówienia typu preorder są wysyłane w terminach dokładnie takich, jak deklarowane. Co więcej, dzień po tym, jak w internecie pojawiła się informacja, że wszystko jest gotowe do wysyłki, na maila dostałem numer nadawczy potwierdzający, że przesyłka istotnie trafiła na pocztę, a nie jest tylko wygenerowanym listem przewozowym. Co ciekawe, dość szybko w moje ręce trafiła przesyłka – solidne kartonowe pudełko. W jego wnętrzu dopiero właściwe pudełko z modelem, zabezpieczone schludnym papierowym siankiem

Samo pudełko z figurką solidne, schludne – czarne z naklejoną etykietą. I przepasane czarną gumką do majtek, co przypomina mi pomysły znane z Kingdom Death

Innymi słowy – naprawdę niewielkim nakładem finansowym, a jedynie sprytnymi pomysłami można osiągnąć zupełnie miłe pierwsze wrażenie. Tak samo, jak równie łatwo je popsuć. Po otwarciu znajdujemy kolejny drobiazg, czyli ‘certyfikat oryginalności’.

Żadne czary – zwykły kartonik, ale wciąż coś ponad to, co oferują piraci (jeżeli w walce z nimi argumenty do sumienia i poszanowania prawa nie docierają).

We wnętrzu pudełka elementy modelu są unieruchomione i zabezpieczone falista gąbką. Głowa i tułów wrzucone luzem, a cała drobnica zebrana jest w niewielką strunówkę

W sumie mamy dziesięć elementów odlanych z jasnoszarej żywicy. Odlanych perfekcyjnie – bez bąbli, bez nadlewek, nawet szwy po podziale formy są w zasadzie niedostrzegalne

Mamy tu do czynienia z rzeźbą cyfrowa – zupełnie udaną – oraz takoż udanym jej wydrukiem. Wszystko na naprawdę wysokim poziomie. Rzecz niecodzienna, bo nie ma tu szczucia cycem. Choć z drugiej strony znajdą się pewnie i tacy, którzy z zaniepokojeniem będą myśleć o mizianiu pędzlem po twarzy małoletniej dziewczynki..

No w każdym razie od ogółu do szczegóły jest to miła rzeźba – nieprzesadzona w zdobieniach i ornamentach, choć niepozbawiona detali słodkich akcentów w postaci zwierząt czy maleńkich grzybów do umieszczenia w otwartej torbie

 

KFS